jedno z zabawniejszych podsumowan gali z tym tekstem "Dalej nikt nie daje mu cienia szans w walce z Jonesem? Jon Jones please!"
tu raczej nie chodzi o robienie z Jonesa Boga,sam goscia nie znosze,ale trzeba jednak pozostajac fanbojem jakiegos zawodnika zachowac resztki obiektywizmu(choc to chyba sie wyklucza w sumie),ktore pomoglyby w tym przypadku zauwazyc,ze ta walka tylko potwierdzila przypuszczenia,ze Jon by Andersona obalil i zmasakrowal w parterze. No chyba,ze argumentem za Silva jest to,ze dal sie obalic i przelezec przeciwnikowi na sobie cala runde,po czym pokonal go w duzej mierze dzieki temu,ze ten wywrocil sie o "wlasne nogi" (choc unik pierwsza klasa) :)
OK,Chael sie pogubil,wygladal troche jakby mial (umownie) testosteron na poziomie 25:1 i byl w trybie niesmiertelnym,parl do przodu,sporo chaosu pod koniec,ale wiadomo,ze jego jedyna szansa bylo powtorzenie scenariusza z pierwszej walki +unikniecie poddania. Nie mial szans ustrzelic Andersona w stojce,nie mial szans go poddac,ze swoim ground and pound nie mial tez szans specjalnie co liczyc na jakies TKO,czy cus. TZN moze mial ale niewielkie,wiec musial upatrywac szans w zgarnieciu decyzji. A jesli wciaz ktos sie podnieca jego trollowaniem i postrzega go przez ten pryzmat,nie rozumiejac mechanizmow rzadzacych tym rynkiem,to gratuluje. zdaje sie,ze najwieksza sprzedaz ppv w historii? rozpiska slaba,wiec rozumiem,ze samo sie sprzedalo,czy moze ktos nakrecil ogladalnosc swoim gadaniem? Nie zdziwilbym sie,gdyby za 2 dni w sieci pojawily sie
foteczki jak Silva gra z Chaelem w fife u siebie w chacie,a ludzie sie niepotrzebnie nakrecaja...
Silva pokazal jeszcze raz klase i tyle. aczkolwiek osobiscie mam niedosyt,bo jak ktos juz wspomnial na 7 rund 5 zgarnal Sonnen,wiec jakis tam niedosyt pozostal. w MOIM przypadku :)