DZIEŃ 42
warzywa: cebula, ogórki kiszone, ogórek, pomidor
płyny: woda ok 2 litrów + wszelkie płyny z protokołu
suplementy: omega 3, zma, nopalin, probiotyki, enzymy, skrzypovita, bcaa, wit E i C
Protokół kortyzolowy dzień 4
Nie wiem czy uda mi się taką miske utrzymac, ale zakładam, że tak. Możliwe, że wyjdzie mniej węgli, ale to tylko dlatego, że nie wcisnę buraków i marchewki - chociaż marchewka, to liczona ogółem w takiej ilości bo do każdego posiłku chrupię sobie jakąś.
1. Push press 5x5 5/5/5/5/4 - 22,5/25/27,5/30/32,5
2. Power shrugs 5x5 30/35/40/45/50
+ 30-25-20-15-10-5
Sit upy
Wznosy z opadu
Wznosy kolan w wsparciu łokci
czas: 25:14
PP - regres ciężaru, ale to tylko dlatego, że przez cały ten tydzień - mimo praktycznie braku treningów bolą mnie barki (stawy) - no i też dlatego, że nie ma mocy po marnym jedzeniu. - co było widać w ilości powtórzeń.
PS - progres ciężaru, ale tu już muszę popracować, więc na razie to obciążenie pewnie zostanie. Czuję plecki
obwód - czas gorszy o jakieś 3 minuty, ale sie nie przejmuję, bo ćwiczenia idą mi cały czas płynniej z każdym tygodniem. Jedyne co, to jakoś dziwnie nogi mi dawały dzisiaj popalić we wznosach z opadu, ale przetrzymałam. Aero odpuściłam.
Ogolnie ten tydzień zawaliłam, ale już zbieram się do kupy i mam zamiar w najbliższym tygodniu coś powalczyc o progres. W Irlandii święto, bo już 3 czy 4 dzień jest 25 stopni - niestety słońca tu jak na lekarstwo - i ma tak byc jeszcze do końca nastepnego tygodnia. Słońce tutaj jest inne i 20 stopni jest odczuwalne jak 30 - a ja niestety bardzo źle znoszę wysoką temperaturę (co jest dziwne, bo niby taka ciepłolubna, ale jak za gorąco to też źle) no i na siłowni nie sa przygotowani na taka temperaturę, zero klimatyzacji, to ostatnie treningi to była masakra. Nadpotliwość, ciężko z oddechem, co chwile potrzebna przerwa i duuuuuuużo wody - a to z kolei w żołądku tez nie za dobrze działa, no i + problemy jelitowe = zero mocy. W tym tygodniu znowu o 6 na siłownie lecę, to powinno być dużo lepiej i będą siły na interwały, czy aero, po treningu.
Miałam kupić sobie kurkume w kapsułkach - ale za drogo to wychodzi, więc wsuwam normalnie. Tylko musze się pilnowac, bo już poszłam z żółtymi wąsami na stacje paliw i nie wiedziałam czemu sprzedawca tak się dziwnie zachowuje, że nawet nie mógl na mnie patrzeć tylko głowę odwracał, żeby mi się nie zaśmiać w twarz, dopiero w aucie patrząc w lusterko wsteczne zauważyłam. Pytam chłopaka czemu mi nie powiedział, że ide tam taka uwalona na żółto, a on sie smieje i twierdzi, że nie zauważył...
Zmieniony przez - mathilda w dniu 2012-05-27 13:45:48