a czy skrajnoscia nie jest branie na kazdego jednej miary i dawanie kazdemu po 1000-1200 kcal jak to robia nie ktorzy dietetycy?
po co oscylowac wokol zapotrzebowania i narazic sie ze pierwsze zalozenie bedzie bledne,lub spadek wagi maly ,skoro lepiej dac 1000 kcal na hura i cieszyc sie ze klientowi waga schodzi. a tak duza czesc dietetykow robi
Oczywiście, że przykład, który podajesz to jest skrajność.
Ale przypadki dietetyków, które opisujesz, jeśli występują to są oczywiście nieporozumieniem. Weź poprawkę na to, że duża większość dietetyków (osoby z wykształceniem o kierunku dietetyka, a nie ludzie po różnych kursach, podyplomówkach czy specalizacjach) to kobiety.
Wiele kobiet natomiast od lat krąży złymi drogami i wzoruje się na różnych śmiesznych czasopismach oferujących takie diety (btw to tak jak i ludzie czytający gazety kulturystyczne wzorują się i opierają swą wiedzę na nich), co może wpływać na ich zaburzony pogląd odnośnie prawidłowego odżywiania.
Po każdym kierunku znajdą się niedouczone osoby, powielające błędne stereotypy.
skoro lepiej dac 1000 kcal na hura i cieszyc sie ze klientowi waga schodzi. a tak duza czesc dietetykow robi
Zależy od klienta. Popatrz na przykład na 40letnią, niską, krępą kobietę o wadze np. 65kg, która nie może uprawiać sportów ze względu na brak czasu/problemy ze zdrowiem, a pragnie schudnąć. Według najprostszego wzoru zapotrzebowanie kobiety o takiej wadze wynosi 1680kcal. U 40 letniej osoby tempo metabolizmu jest już nieco wolniejsze. Wykluczamy aktywność fizyczną, więc wykluczamy tym samym świetny sposób na manipulację bilansem kalorycznym.
Zostaje nam tylko cięcie kalorii z diety. Odejmij 500. Ile ci zostaje ? 1200kcal. To niewiele dla 90kg 20letniego umięśnionego młodzieńca, prawda.
Są też ludzie pragnący szybko schudnąć, no matter what. Tu można by już wchodzić w kompetencje i zasady etyczne osoby odchudzającej klienta/pacjenta. Dietetyk nie ma czasu na oscylację zapotrzebowania. Wtedy najłatwiejszym sposobem jest cięcie dużej ilości kalorii do tych np. 1000kcal. W dużej większości przypadków nie ma bata, waga będzie lecieć. Cel wizualny będzie osiągnięty, zdrowotny niekoniecznie.
Podałem tu tylko parę możliwych przyczyń zachowań żywieniowców. Nie robię tego na podstawie własnych doświadczeń, gdyż wielu kontaktów z nimi nie miałem.
Powodów takich, a nie innych działań dietetyków może być mnóstwo.
Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
Plotki często odbiegają od prawdy.
Odwiedź jakiegoś dietetyka i sprawdź na własnej skórze jak wygląda sytuacja, tak będzie najlepiej.
PS. Tekst może być nieczytelny, bo pisany na szybko.
Zmieniony przez - badabu w dniu 2012-02-21 11:44:41