Witam.
Jakis miesiąc temu jechałem z bratem ciotecznym autobusem.
Przed nami siedział koles który w penym momencie gdy wysiadał stanął nade mną i sie na mnie patrzył.
Spytałem czy o cos godzi?
Na to on: ze k***. cwaniaku zaraz dostaniesz w ryj, słyszałem jak o mnie rozmawiacie!
-ja zdziwiony niewiem o co chodzi. Mowie ze to jakas pomyłka nie rozmawialismy o Panu.
_ na to on ze Wulgarnie ze jak jestes taki cwanika to wysiadaj na tym przystanku to dostanej w ryj.
Ja mowie ze nie bede nigdzie wysiadal.
Po czym on mnie uderzył z otwartej reki w twaarz.
Wiec jak ze trenuje rok sztuki wali Okrężnym kopnięciem kopnolem go w twarz poczym gdy on wpadl w drzwi i na mnie biegl wystawieniem noge (front) zlapal mnie i upadlismy na siedzenia unieruchomiłem go, ze byl bez ruchu. Kazal zebym go puscil. Puściłem go poczym on do mnie:
-masz juz przej... wyciagnol telefon i zadzwonil na policjie ze zostal napadniety w autobusie.Gdy czekalismy na policjie grozil mi ublizal itd.
Ja przeszedlem po autobusie i pytalem czy ktos by mogl potwierdzic ze ten mezczyzna mnie pierwszy uderzyl.
Ale oczywiscie niekt nic nie widzial. tylko moj brat cioteczny ktoy siedzial obok.
Jak przyjechala policja pasazerowie autobusu zaczeli mowic ze ten chlopak jest nie winny tylko ten facet jest agresywny.
Kooles powiedział zeby policja wezwała karetke bo on chce obdukcje.
Policja Mu nie wierzyła bo wiedzieli ze on zmysla gdzy mili juz z nim czynienia (takmi powiedzieli).W czasie gdy karetka go badala to poszliśmy z policjantem do autobusu spytac czy jest jakis swiadek oprocz mojego brata znalazla sie dziewczyna ktora podala dane i powiedziała ze ten czlowiek bym agresywny. (ale niewiem czy ona widziala to zdarzenie bo siedzila chyba tylem )
Po zbadaniu, karetka odjechala a koles zostal z nami ( ogolnie to ja mu nic nie zrobilem, mail tylko troche zdarta skore na policzku,)
Policja powiedziala zebysmy pojechali na komisariat a on: Ze ja nie bede jechal kolo niego bbo on mnie pobije w radjowozie) :P
Policja sie zaczela smiac i mo mowia ze nic mu nie zrobie.
Na to on : ze on pojedzie autobusem na komisariat.
Przyjechalismy na posterunek opowiedzialem cala sytuacje ( ja jechałem na komisariat jako poszkodowany),spytal mnie policjant czy chce mu zalozyc sprawe. Mi nic nie bylo wiec mowie ze nie bo bede musial sie po sadach uganiac itd.
Noi tak sie skonczylo.
Po miesiacu przychodzi mi list zebym sie wstawil na zeznania bo ten koles mi sprawe zalozyl. (charakter: narazie swiadek)
Ponac ze ten koles przyniusl obdukcje po 7 dniach dopiuero.
Teraz pytanie do was. Co mi grozi ? ;/
Co mam zrobic?
Zmieniony przez - thai w dniu 2011-12-31 11:55:12
Jakis miesiąc temu jechałem z bratem ciotecznym autobusem.
Przed nami siedział koles który w penym momencie gdy wysiadał stanął nade mną i sie na mnie patrzył.
Spytałem czy o cos godzi?
Na to on: ze k***. cwaniaku zaraz dostaniesz w ryj, słyszałem jak o mnie rozmawiacie!
-ja zdziwiony niewiem o co chodzi. Mowie ze to jakas pomyłka nie rozmawialismy o Panu.
_ na to on ze Wulgarnie ze jak jestes taki cwanika to wysiadaj na tym przystanku to dostanej w ryj.
Ja mowie ze nie bede nigdzie wysiadal.
Po czym on mnie uderzył z otwartej reki w twaarz.
Wiec jak ze trenuje rok sztuki wali Okrężnym kopnięciem kopnolem go w twarz poczym gdy on wpadl w drzwi i na mnie biegl wystawieniem noge (front) zlapal mnie i upadlismy na siedzenia unieruchomiłem go, ze byl bez ruchu. Kazal zebym go puscil. Puściłem go poczym on do mnie:
-masz juz przej... wyciagnol telefon i zadzwonil na policjie ze zostal napadniety w autobusie.Gdy czekalismy na policjie grozil mi ublizal itd.
Ja przeszedlem po autobusie i pytalem czy ktos by mogl potwierdzic ze ten mezczyzna mnie pierwszy uderzyl.
Ale oczywiscie niekt nic nie widzial. tylko moj brat cioteczny ktoy siedzial obok.
Jak przyjechala policja pasazerowie autobusu zaczeli mowic ze ten chlopak jest nie winny tylko ten facet jest agresywny.
Kooles powiedział zeby policja wezwała karetke bo on chce obdukcje.
Policja Mu nie wierzyła bo wiedzieli ze on zmysla gdzy mili juz z nim czynienia (takmi powiedzieli).W czasie gdy karetka go badala to poszliśmy z policjantem do autobusu spytac czy jest jakis swiadek oprocz mojego brata znalazla sie dziewczyna ktora podala dane i powiedziała ze ten czlowiek bym agresywny. (ale niewiem czy ona widziala to zdarzenie bo siedzila chyba tylem )
Po zbadaniu, karetka odjechala a koles zostal z nami ( ogolnie to ja mu nic nie zrobilem, mail tylko troche zdarta skore na policzku,)
Policja powiedziala zebysmy pojechali na komisariat a on: Ze ja nie bede jechal kolo niego bbo on mnie pobije w radjowozie) :P
Policja sie zaczela smiac i mo mowia ze nic mu nie zrobie.
Na to on : ze on pojedzie autobusem na komisariat.
Przyjechalismy na posterunek opowiedzialem cala sytuacje ( ja jechałem na komisariat jako poszkodowany),spytal mnie policjant czy chce mu zalozyc sprawe. Mi nic nie bylo wiec mowie ze nie bo bede musial sie po sadach uganiac itd.
Noi tak sie skonczylo.
Po miesiacu przychodzi mi list zebym sie wstawil na zeznania bo ten koles mi sprawe zalozyl. (charakter: narazie swiadek)
Ponac ze ten koles przyniusl obdukcje po 7 dniach dopiuero.
Teraz pytanie do was. Co mi grozi ? ;/
Co mam zrobic?
Zmieniony przez - thai w dniu 2011-12-31 11:55:12
Krzysztof Piekarz

?