Shogun - Hendo: Dan niczym kiedyś Couture przeżywa drugą młodość. Wg mnie werdykt ok, to Hendo zadał przez całą walkę dużo więcej obrażeń i tak na prawdę wystrzelał się na twarzy Rua'y. Shogunowi trzeba oddać, że podbródek to ona ma mocniejszy nawet od Leben'a, niesamowite serce do walki... niestety to mało, ogólnie jego styl nieco archaiczny, tak walcząc dziś już mistrzem nie będzie, więcej zapasów trzeba i zdyscyplinować stójkę. Hendo może na dzień dzisiejszy usadzić każdego w LHW, H- bomb jest świetna. WALKA WSZECH CZASÓW. Tyle, że znając życie to Bones pod przewodnictwem Grega Jackson'a spokojnie rozłoży Dan'a.
Cung Le - Wand: Zdecydowanie za wcześnie przerwana walka, Cung dążył do tkd a Wand nie lał jakichś bardzo mocnych ciosów. Z Silvą bez na prawdę dobrego boxu nie ma co iść na klincz/wymianę. Cung owszem, dobry zawodnik, ciekawe kopnięcia, ale tym razem skuteczność zawiodła
Faber - Bowles: nie sądziłem, że tak szybko to się skończy. Faber dał dobry pokaz umiejętności... ale czy na Cruz'a to wystarczy....
Kampmann-Story: Wreszcie SD dla Martin'a, ciekawym było, że to Kampmann w ostatniej rundzie dociskał do siatki Rick'a. Technika i dyscyplina Duńczyka wzięły górę nad atletyzmem i furią Amerykanina, za szybko chyba ze Story'ego robiono zagrożenie dla czołówki.
Kinsbury-Bonnar: z Kyle'a to świetny atleta ale, jemu zwyczajnie brakuje umiejętności... walka na glebie słaba, zapasy słaba, stójka marna...tylko kolana z klinczu umie ładować. Bonnar dzięki swemu doświadczeniu i glebie wyniósł dobrą decyzję.
Brilz-Bader: dla Jason'a to chyba wylot będzie z UFC, jak z formą Bader' a to dalej nie wiadomo, za krótka walka by to ocenić
Cung Le - Wand: Zdecydowanie za wcześnie przerwana walka, Cung dążył do tkd a Wand nie lał jakichś bardzo mocnych ciosów. Z Silvą bez na prawdę dobrego boxu nie ma co iść na klincz/wymianę. Cung owszem, dobry zawodnik, ciekawe kopnięcia, ale tym razem skuteczność zawiodła
Faber - Bowles: nie sądziłem, że tak szybko to się skończy. Faber dał dobry pokaz umiejętności... ale czy na Cruz'a to wystarczy....
Kampmann-Story: Wreszcie SD dla Martin'a, ciekawym było, że to Kampmann w ostatniej rundzie dociskał do siatki Rick'a. Technika i dyscyplina Duńczyka wzięły górę nad atletyzmem i furią Amerykanina, za szybko chyba ze Story'ego robiono zagrożenie dla czołówki.
Kinsbury-Bonnar: z Kyle'a to świetny atleta ale, jemu zwyczajnie brakuje umiejętności... walka na glebie słaba, zapasy słaba, stójka marna...tylko kolana z klinczu umie ładować. Bonnar dzięki swemu doświadczeniu i glebie wyniósł dobrą decyzję.
Brilz-Bader: dla Jason'a to chyba wylot będzie z UFC, jak z formą Bader' a to dalej nie wiadomo, za krótka walka by to ocenić
Nie ma "nie mogę", jest tylko "nie chce mi się".

ale sie ucieszyłem z tej wygranej! W pierwszej rundzie jak zebrał tego backfista i pare kopnieć myslałem, że Cung będzie konsekwentnie egzekutował Axe'a, a tu prosze! Brawo Wanderlei
