Na wstępie przepraszam wszystkie Ladies za moją nieobecność na forum. Wszystkie wasze cenne rady staram się wprowadzać w życie, jednak muszę zmienić moje podejście do jedzenia (a to nie jest takie łatwe). Najgorzej jest zacząć, mam nadzieję, że zrozumiecie. Chce żebyście wiedziały, że się nie poddałam!
Zacznę od tego, że od 2 tygodni staram się jeść regularnie i często, pilnując ustalonych kcal i BTW (1800, 130,70,130). Czasami wychodzi mi to lepiej, czasami gorzej. Największy problem mam z uzupełnianiem białka. Zastanawiałam się nad jakimś zamiennikiem w proszku? Tu pytanie czy mogę? Czy dalej mam się opychać mięsem? ;)
Od tygodnia chodzę też na siłownie. Byłam 3 razy :D Na początek ok 10-15 minut szybkiego marszu na bieżni lub orbitrek. Potem ćwiczenia z obciążeniem na ławeczce, wyciskanie w siadzie na maszynie,ściąganie drążka wyciągu górnego w siadzie na maszynie, skłony na ławeczce, skłony tułowia z linką wyciągu siedząc na maszynie, prostowanie nóg w siadzie na maszynie,
przywodziciele i odwodziciele na ginekologu, a na koniec znowu 10-15 minut bieżnia lub orbitrek. Najgorzej jest mi nazwać ćwiczenia, które wykonuję. Patrzałam na atlasie ćwiczeń, ale mam wrażenie, że nie znalazłam wszystkiego. Generalnie staram się robić trening dla początkującej (
https://www.sfd.pl/Trening_siłowy_dla_początkującej_Lady_:_-t803543.html ). Jutro idę na siłownię to spojrzę dokładnie jakie obciążenie mam przy poszczególnych ćwiczeniach. Zauważyłam tylko, że większe obciążenie biorę, gdy ćwiczę nogi, tyłek i brzuch, a jak przychodzi czas na ręce i plecy to drastycznie obciążenie maleje :/
I teraz pytanie odnośnie ćwiczeń. Ile razy w tygodniu powinno się ćwiczyć? Wiem, wiem pewnie powiecie, że jak najczęściej, ale interesuje mnie czy 3-4 razy w tygodniu może być? Czy może powinnam częściej? Pytam dlatego, bo pracuję na różnych zmianach i nie zawsze mogę poćwiczyć na siłowni. Albo najzwyczajniej mi się nie chce :/ (tylko błagam, nie krytykujcie mnie za szczerość ;) )
A na sam koniec powiem, że schudłam ok 2-3 kg i teraz moja waga wskazuje 64 kg. Chociaż moja mama mówi, że waga się popsuła, więc już sama nie wiem :D Jutro się pomierzę, to zobaczymy różnicę w cm. To by było na tyle. Dziewczyny będę silna i dam rade. Z niecierpliwością czekam na opieprz, bo to motywuje ;)