"Jeżeli ktoś jest dalej oczarowany wagą kuchenną i ze stoperem odmierza przerwy między seriami, to polecam przez 3 tygodnie zacząć cieszyć się siłownią i odnaleźć w tym przyjemność. ponownie albo wreszcie
Dokładnie, też to tak postrzegam.
Nawet najlepiej ułożony trening, nic nam nie da jak będziemy się zadręczać, że coś robimy źle. "
Pomimo, że waga kuchenna pozostaje moją przyjaciółką, to zgadzam się z tym komentarzem i komentarzami powyżej.
Dużo efektywniej i przede wszystkim przyjemniej ćwiczy się bez zegarka. Czasami wystarczą mi 2 minuty między seriami, a w niektóre dni potrzebuję ich 8.
Co do posiłków- po artykułach Solarosa na temat Intermittent Fasting nie odczuwam dyskomfortu, gdy w niedzielę zaśpię do 12 i pierwszy posiłek zjem o 15 (na noc i tak zwyczajowo wchodzi twaróg, a więc tym bardziej). Lepiej też się czuję, gdy jem jak jestem głodny. Czasem organizm dopomina się o pokarm już po 2 godzinach, a czasem po 4. Zegarowe 3 godziny można o kant dupy potłuc.
I jeszcze spóźnione gratulacje dla autora artykułu z okazji przeniesienia dziennika dla zaawansowanych ;)
Dokładnie, też to tak postrzegam.
Nawet najlepiej ułożony trening, nic nam nie da jak będziemy się zadręczać, że coś robimy źle. "
Pomimo, że waga kuchenna pozostaje moją przyjaciółką, to zgadzam się z tym komentarzem i komentarzami powyżej.
Dużo efektywniej i przede wszystkim przyjemniej ćwiczy się bez zegarka. Czasami wystarczą mi 2 minuty między seriami, a w niektóre dni potrzebuję ich 8.
Co do posiłków- po artykułach Solarosa na temat Intermittent Fasting nie odczuwam dyskomfortu, gdy w niedzielę zaśpię do 12 i pierwszy posiłek zjem o 15 (na noc i tak zwyczajowo wchodzi twaróg, a więc tym bardziej). Lepiej też się czuję, gdy jem jak jestem głodny. Czasem organizm dopomina się o pokarm już po 2 godzinach, a czasem po 4. Zegarowe 3 godziny można o kant dupy potłuc.
I jeszcze spóźnione gratulacje dla autora artykułu z okazji przeniesienia dziennika dla zaawansowanych ;)