dziś się nie popisałam, bo cały dzień byłam w innym mieście i szukałam fajnych kafelek, czyli cały dzięń w biegu, słońcu i ze sraczką

...
1. dwa jajka, pomidor, herbata
2. 3x do toalety - pewnie po wczorajszej kukurydzy ;-/, przeszło po smekcie
3. sucha
bułka razowa, macwrap z kurczakiem (wiem, wiem, obciach, ale co miałam zjeść na wyjeździe? zawsze w takich sytuacjach jadłam słodkie, więc i tak jest postęp...)
4. jabłko, duży dzwonek z łososia, szklanka soku (wiem, wiem, sokowirówka jedzie do mnie)
5. pół szklanki ryżu, pomirdor z oliwą, biały ser (musiałam ten ryż, bo mi cukier spadł znowu i po prostu musiałam)
i dobra nowina - ból głowy odszedł skutecznie!