Stop wishing start doing
Więc pozostaje Więcej szamać,zrezygnować z Poszczególnych Dziedzin (PO których nie mam czasu na jedzenie) i tyle
I Ubić w życiu jakoś te 3 tys kalorii.
Life For Everything - Die For Nothing!.
http://www.sfd.pl/Budowa_Ciała_,Motywacja,Dietetyka..._dla_początkujących.-t769659.html
proponowałabym zbilansować zdrowo diete, wtedy masz napady "z głowy"- wierz mi
p.s. przeapetycznie wygladasz..mmm

Stop wishing start doing
Wielu odradzało mi Aeroby spowdowane - ekto. No ale zainstwestowalem w dobry spining i po siłowym nawalam bo lubię - lub naczczo. Więc kalorycznośc musi być Jeszcze większa podejżewam.
Life For Everything - Die For Nothing!.
http://www.sfd.pl/Budowa_Ciała_,Motywacja,Dietetyka..._dla_początkujących.-t769659.html
Wierz mi nie chodziłem GŁODNY (WYGŁODZONY) - przeciwnie szamałem wszystko co zalecane, raz czas nie pozwalał itp.
No ale jak zaczne na batonie to kończe na 6 czekoladach itp. Sumienie zryte masz rację. Więc jak proponujesz ZBILANSOWAĆ DIETĘ?
Life For Everything - Die For Nothing!.
http://www.sfd.pl/Budowa_Ciała_,Motywacja,Dietetyka..._dla_początkujących.-t769659.html
po treningu zazwyczaj juz wieczór więc są to jajka + twaróg bądz sam twaróg bo nei chce mi się pichcić nic i do tego warzywka wiadomo
Life For Everything - Die For Nothing!.
http://www.sfd.pl/Budowa_Ciała_,Motywacja,Dietetyka..._dla_początkujących.-t769659.html
podam ci jadłospis takiego przykładowego dnia.
7:00 - 100g płatki owsiane,50g Otręby,rodzynki + 3-4 jajja
tutaj jade rowerem ostro z 40 min
10:30 - Makrela wędzona/dorsz czasem bez czasem z Pieczywem 100g.
14:00 - Kurak/Indyk/rybka z warzywami!
i tak o 16:00 do 19:00 trenuję.
i przyłaże to juz mi się tam nie chce nawet jeść no ale trzeba
Jeszcze wszamię po treningu jabłko bo słabo jakoś tak :D
20:30 - 100g Chudy twaróg i do tego warzywa czasem szklanka mleka bo lubię.
Life For Everything - Die For Nothing!.
http://www.sfd.pl/Budowa_Ciała_,Motywacja,Dietetyka..._dla_początkujących.-t769659.html
))))))
zdarzylo mi sie to kilka razy- wyrzuty sumienia mnie zabijały bardziej niz ten ból zołądka po przejedzeniu i doszłam do wniosku, ze to bez sensu. Dobrałam kcal i BTW tak, aby jesc 5-6 niewielkich (ale wartosciowych) posilkow, regularnie co 2-3 godziny i sie skonczylo. Po problemie. i tez sie okazało potem, ze jadłam sporo kcal, ale w porownaniu do mojej aktywnosci bylo to nieco za mało- stad nasilał sie ten głód organizmu na zarcie. od tamtej pory nie miewam juz zadnych kompulsów. Cisne aktualnie na CKD i jest git
Zmieniony przez - kocio2009 w dniu 2011-06-03 16:07:58
Stop wishing start doing