Miesiąc temu po pijaku doznałem 3 pęknięć w prawej dłoni. Nawalony uderzyłem z całej siły, a wcześniej już miałem spuchniętą tą rękę po takiej akcji (2 miesiące wcześniej). Poszedłem z tym do ortopedy, wsadził mi w szynę. Po 3 tygach poszedłem, spojrzał, powiedział, że wszystko jest ok. Nie było żadnego rtg po ściągnięciu, nawet nie dotknął mojej ręki. Pytałem o ćwiczenia, rehabilitacje - powiedział, że mam po prostu wszystko tą ręką robić. W pierwsze 2-3 dni nie mogłem nic chwytać, bo ból był tak duży, nie mogłem pisać długopisem nawet. Teraz jestem 10 dzień po ściągnięciu szyny i mogę pisać, ale z bólem. 4 palce chwytają bezboleśnie, 5 natomiast boli.
Jak naciskam dłoń w miejscu pokazanym na zdjęciu, to boli mnie to złamanie (ból nie jest duży, ale jest).
I na wysokości V palca mam górkę - jakby ręka była spuchnięta, ale od razu pod skórą jest kość. Źle się zrosło? Będę musiał mieć łamanie, nastawianie, druty?