"jedno mnie wkurza w tym UFC Primetime - GSP został pokazany jak ciężko trenujący profesjonalista, a BJ jakby zupełnie olewał tą walkę."
ciezko oceniac kogos kogo sie tak naprawde nie zna (jedyne info ma sie z newsow na stronkach) ale BJ Penn nie od dzis ma otoczke ''goscia ktoremu wszystko zbyt latwo przychodzi". nosi przydomek Prodigy (osoba niezwykle utalentowana, cudowna) zaledwie po 3 latach treningu stal sie elitarnym czarnym pasem w bjj, jego rodzina jest jedna z najzamorznieszych na hawajah, wielokrotnie krazyly plotki ze do walk (nawet o pas) przygotowaywal sie krotko, a jego piętą ahillesowa jest jego kardio. Moze wiec UFC Primetime nie probowalo ich 'lansowac' w ten sposob tylko taka jest prawda. (oczywiscie nie twierdze ze pennowi nie zalezy na tej walce, napewno mu zalezy, ale nie moge sie pozbyc wrazenia ze przez to ze duzo zeczy przychodzi mu z latwoscia to ma on taki nieco plomienny zapal i z czasem zaczyna sobie nieco olewac)
jeszcze takie krotkie porownanie:
-fedor (w fedor the badest men on the planet czy jakos tak, nie jestem pewien ile prawdy w tym programie bylo a ile lansu) trednuje praktycznie codziennie i sam mowi ze "lubi uczucie zmeczenia w miesniach po treningu kiedy powluczy nogami" (cos takiego, cytat z pamieci)
-gsp (w pierwszym odcinku ufc primetime) od dawna jest znany z systematycznych solidnych
treningow, a on sam powiedzial ze ''treningi sa tortura i nie lubi ich' (czy cos takiego, znow cytat z pamieci)
-penn jak sie zmeczyl w pierwszym odcinku ufc primetime to se zrobil wakacje -_-;
Zmieniony przez - RainSong w dniu 2009-01-30 16:49:17