Dokładnie tak samo jak jarzynek. Roy zardzewiał już po pierwszej porażce z Traverem. Później już samo jakoś poleciało. Roy nie dawał rady choćby z Glenem Johnsonem z którym w PRIME nie miałby większych problemów.
Po walce z Trynidadem każdy myślał, że wielki Roy powrócił i, że jego kariera bokserska nie jest jeszcze przekreślona. Fakt miał przebłyski z przed lat, ale to tylko chwilowa migawka tego co potrafił. Dalej resztę już pewnie wszyscy znają. Calzaghe, Jef Lacy itd. Z Greenem szczerze myślałem, że to tylko wpadka, lucky punch. Hopniks za to dobił gwóźdź do trumny.
Po walce z Trynidadem każdy myślał, że wielki Roy powrócił i, że jego kariera bokserska nie jest jeszcze przekreślona. Fakt miał przebłyski z przed lat, ale to tylko chwilowa migawka tego co potrafił. Dalej resztę już pewnie wszyscy znają. Calzaghe, Jef Lacy itd. Z Greenem szczerze myślałem, że to tylko wpadka, lucky punch. Hopniks za to dobił gwóźdź do trumny.
Dopóki walczysz Jesteś zwycięzcą...
Bardzo szanuje Roya. To mój ulubiony bokser. Bez skazy za lat świetności. Pierwszą walkę którą pamiętam to właśnie Roya. Nie pamietam niestety z kim, ale wiem, że wtedy zaczarował mnie swoim boksowaniem. Był nie do pobicia, nie dało się go naśladować. Jego ostatnie walki nie były najlepszej jakości. Jak dostawał baty od Calzaghe to aż mnie serce bolało z żalu. Szkoda mi go było też po walce z Greenem. Starał się boksować, ale wiek jest belitosny, starość każdego dopadnie nie ma na to rady. Roy powinien przestać uciekać, zostawić boks i oszczędzić kibicom cierpienia. Wyrazy szacunku.