Szacuny
0
Napisanych postów
71
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
9694
Ja osobisie jak przynioslem pierwszy pojemniczek do szkooly to bylo zdziwienie troszke smiechu i nastepnym razem juz wszystko bylo spoko jedzac na przerwie pachnie na calym korytazu,raz pachnie raz smierdzi :D ogolnie to mam w dupie co kto tam szepcze pod nosem :)
Szacuny
13
Napisanych postów
400
Wiek
35 lat
Na forum
16 lat
Przeczytanych tematów
9758
u mnie to looz był,
wszyscy pytali się co dziś na obiad,
nie miałem problemów z takimi akcjami w szkole,
czasami jak dobrze zagadałem to nauczyciele pozwalali mi jeść na lekcjach. :D
pozdr.
Szacuny
5
Napisanych postów
757
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
39076
Ja zawsze chodzilem do stołówki i zamiast zamawiac w sklepiku sam wyciagalem sobie pojemniki z ryzem i tunczykiem/cycem, polewalem oliwa i jadlem. A z klasy nikt mi nic nie mowil bo akurat z kolega ktory wazyl kolo 100kg tak jedlismy (on cwiczyl juz pare lad przede mna)
Szacuny
3
Napisanych postów
387
Wiek
33 lat
Na forum
16 lat
Przeczytanych tematów
10134
a ja zawsze jak cyca , ryż i warzywa wyciągam w szkole to każdy sie ślini i robi sie głodny na redukcji twaróg nosiłem to sie przyzwyczaili ze jjem "inaczej" ale wtedy też nic nie mówili jakoś ludzie na poziomie w miare są u mnie xD Nawet koledze sie znudziły 7 daysy i twarożek nosi W sumie nie spotkałem sie zeby ktos sie zbijal z jedzenia ale to trzeba byc zdrowo **********ntym zeby sie z tego smiac bo co w tym smiesznego... jedzenie to jedzenie hahah ale czasem nie mam kuraka albo sie nie najjem i pójdę do sklepiku po kanapkę albo jakiegoś rogala to zaraz wszyscy sie pytaja gdzie kurak
Szacuny
5
Napisanych postów
820
Wiek
34 lat
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
11401
johny_brav powiem Ci, ze fajnych masz kumpli, z tego co mówisz. U mnie z klasy tylko ja ćwiczę, tak jak Franek521 także niestety biorę 'kanapki' bo się patrzą jakby w zoo byli. Niby mi to loto, ale wiadomo że to nieprzyjemne trochę, żeby chociaż jeszcze ktoś ćwiczył to by było raźniej, a tak to w mojej okolicy nawet nie mam z kim o siłce pogadać. Wiedza kumpli ogranicza się do poziomu gainer=sterydy.
Także kiedyś w gimie byłem chudy, było ciężko, ale jakoś bez większego halo, a teraz w licku to trochę lipa. Wogóle w mojej okolicy siłka nie jest popularna, wszyscy wpier***ają hamburgery.. Pozdro.
"Hope deferred makes the heart sick
but a desire fulfilled is a tree of life"