Witam, moja sytuacja wygląda następująco ;).
Jak szedłem na studia byłem jak taki szczupak ledwo 70 kg przy 184 cm wzrostu. Po trzech latach przytyłem 25-28 kg, waga jest rożna. Wczoraj jak zobaczyłem zdjęcia z przed 3 lat to mnie trafił szlak i powiedziałem że trzeba się wziąć.Mam 22 lata.
W mojej głowie narodził się taki plan:
1. Codzienny ruch - godzina jazdy na rowerze wymienna z 20-30 minut biegania, raz to raz to żeby nie mieć za dużych zakwasów. Wcześniej grałem amatorsko w piłe, i teraz też od czasu do czasu pogrywam , więc kondychę mam dość dobrą.
2. Taka powiedzmy dieta - już z pół roku temu ograniczyłem tłuszcze, tzn nie jem masła i smażę na małej ilości tłuszczu, ale teraz chcę jeszcze bardziej to zaostrzyć. Wymyśliłem sobie takie coś że jeden tydzień będę jadł normalne potrawy, ograniczając przy tym węglowodany ( nie jeść ziemniaków, chleb biały zamienić na czarny ) a drugi dania bez mięsa, ale dopuszczam np jakiś sos chiński z ryżem ale bez kurczaka.
3. Zakup jakiegoś niedrogiego wspomagacza w postaci fat burnera żeby to wszystko powiedzmy jeszcze bardziej wzmocnić.
Jak myślicie, czy mój plan przy oczywiście 100% konsekwencji ma szanse na powodzenie?
Acha od razu napiszę, że jestem studentem i np siłka odpada, z racji tego że za takie rzeczy się płaci, poza tym siłka wykańcza mnie psychicznie i sama nazwa odrzuca, znacznie wole cwiczenia na Świerzym powietrzu.To samo tyczy się jakichś skomplikowanych diet. Zazwyczaj jem to na co mnie stać a nie to co zaleca droga dieta.
No i sprawa alkoholu, jestem student i nie da się w moim fachu tego uniknąć niestety. Także abstynencja odpada
Jak szedłem na studia byłem jak taki szczupak ledwo 70 kg przy 184 cm wzrostu. Po trzech latach przytyłem 25-28 kg, waga jest rożna. Wczoraj jak zobaczyłem zdjęcia z przed 3 lat to mnie trafił szlak i powiedziałem że trzeba się wziąć.Mam 22 lata.
W mojej głowie narodził się taki plan:
1. Codzienny ruch - godzina jazdy na rowerze wymienna z 20-30 minut biegania, raz to raz to żeby nie mieć za dużych zakwasów. Wcześniej grałem amatorsko w piłe, i teraz też od czasu do czasu pogrywam , więc kondychę mam dość dobrą.
2. Taka powiedzmy dieta - już z pół roku temu ograniczyłem tłuszcze, tzn nie jem masła i smażę na małej ilości tłuszczu, ale teraz chcę jeszcze bardziej to zaostrzyć. Wymyśliłem sobie takie coś że jeden tydzień będę jadł normalne potrawy, ograniczając przy tym węglowodany ( nie jeść ziemniaków, chleb biały zamienić na czarny ) a drugi dania bez mięsa, ale dopuszczam np jakiś sos chiński z ryżem ale bez kurczaka.
3. Zakup jakiegoś niedrogiego wspomagacza w postaci fat burnera żeby to wszystko powiedzmy jeszcze bardziej wzmocnić.
Jak myślicie, czy mój plan przy oczywiście 100% konsekwencji ma szanse na powodzenie?
Acha od razu napiszę, że jestem studentem i np siłka odpada, z racji tego że za takie rzeczy się płaci, poza tym siłka wykańcza mnie psychicznie i sama nazwa odrzuca, znacznie wole cwiczenia na Świerzym powietrzu.To samo tyczy się jakichś skomplikowanych diet. Zazwyczaj jem to na co mnie stać a nie to co zaleca droga dieta.
No i sprawa alkoholu, jestem student i nie da się w moim fachu tego uniknąć niestety. Także abstynencja odpada
Krzysztof Piekarz
