Musze tu obronic Rymcerza i przyznac mu szacun

. Jest czlonkiem stowarzyszenia LTWT i dzielnie go broni. Jakim bylby czlowiekiem, gdyby plul we wlasne gniazdo? Dlatego jeszcze raz szacun!
Niestety wypowiedzi innych, bylych czlonkow stowarzyszenia, sa bardzo spojne. Pewne watki sie powtarzaja. Mnie tez boli to, ze nie mozna cwiczyc dwa razy w tygodniu i finito. Presja, by zdawac dalej, kolejne egazaminy (bez wzgledu na posiadane umiejetnosci), by otworzyc wlasna sekcje, jest tak silna, ze z czasem moze prowadzic do depresji i odejscia.
Sam pamietam czasy, gdy moj nauczyciel Kung Fu (koncowka lat osiemdziesiatych) pozwalal niekotrym osoba chodzic na zajecia za darmo, bo akurat mieli trudna sytuacje finansowa. Nie przerywali
cwiczenia. Kung Fu bylo najwazniejsze.
Z drugiej strony wiem, ze tamte czasy juz nie wroca, i ze wszystko dzis jest za pieniadze. Taki swiat, nic za darmo. Jednak nie przekonuja mnie do konca argumenty Rymcerza, bo niestety udzial w lekcjach prywatnych od pewnego stopnia uczniowskiego jest obligatoryjny.
Reasumujac jeszcze raz chcialbym podkreślić, ze jezeli ktos chce nauczyc sie dobrej jakosci WT to uczciwie polecam LTWT. Choc niestety pewne sytuacje, o ktorych mozna poczytac na tym watku, moga popsuc przyjemnosc z nauki tego stylu.
Zmieniony przez - Delon w dniu 2009-11-18 09:49:15