Słuchajcie, bo przypomniało mi sie coś...Historia w 100% autentyczna...Kiedyś trener, który pracował na "mojej"siłće opowiedział mi historie[ten koleś to też nie bajkopisarz]o swoim kuzynie, który był góralem....Ogólnie z tego co usłyszałem, po prostu kawał chłopa z niego był. Zrobił sobie siłownie na strychu, a że w górach zimno jak jasna cholera, to i na tej jego prowizorycznej siłowni było strasznie zimno. Korzonki mu odmarzły?[ławeczka tez oczywiście była zimna niczym sopel lodu] Czy coś takiego....Tak czy siak rok rehabilitacji i zero ćwiczeń siłowych. Tak więc widzicie, trzeba uwazac z niską temperaturą.
A poza tym zahartowanie, zahartowaniem ale fakty sa takie, że podczas wykonywania wysiłku fizycznego, nasza odporność słabnie w tym momencie, więc ja tam wolę się nie dobijac.

Ostatnio na siłce ciągle narzekam, ze za zimno, bo często kaloryfery nie działają
