Może spojrzę na to tak.Na ulicach to kozakują zwykłe pajace którzy sa mocni w grupach a jak idze sam to cie ominie(nie zawsze ale przewaznie),zdarzaja sie wyjatki.Wiec wydaje mi sie ze adept jakiegos klubu mialby na ulicy sam na sam walke z takim pajacem to pewnie by go rozniusł,tylko moje osobiste przemyslenia
a jak trafi sie kilku agresorow to sory ale ta walke przegrałes,jest tylko jeden Chuck Norris
a jak trafi sie kilku agresorow to sory ale ta walke przegrałes,jest tylko jeden Chuck Norris
1
Im więcej potu na treningu,tym mniej krwi na ringu.