Największa obecnie gwiazda sportów walki w Japonii, niejaki Robert Sapp, potwierdza, że jest człowiekiem renesansu. Po osiągnięciach na wydziale farmakologii uniwersytetu, w futbolu, K-1, zawodowych zapasach i Pride, czyli w sporcie, po zarobieniu paru milionów dolarów, po własnym show w TV i nagraniu płyty (fanom przypominam premiera 8 marca), przyszła pora na film. Ofert ponoć ma pełno, ale rozważa tylko 6 z nich. W jednej ma zagrać z 40 kilową aktorką japońską. Ten człowiek zadziwia. Czekam na "Jezioro Łabędzie" lub duet z Pavarottim.
Climb now, work later!
Climb now, work later!
Pure Guinness
Krzysztof Piekarz