brawo niech żyje . Olo faze miałes ty dopisując nam życiorys rudego było to potrzebne do prowadzenia odpowiednich działań aby IKo było IKO jeszcze raz dzięki pozdrów rudego-osu sam się nakręcałes ,a kolega cie podprowadzał. i teraz spijam browara bo mam relaxik po imprezie u skrzata.
Acha dla nieuświadomionych
Stary temat, ale aktualny. Wygląda to w ten sposób, że prawa do znaków kyokushin, jego nazwy i organizacji IKO stworzonej przez Masutatsu Oyamę posiada jego spadkobierczyni pani Kuristina Oyama. Jest to prawo własności intelektualnej, które odziedziczyła po swoim ojcu potwierdzone postanowieniem sądu, który uznał, że "testament Oyamy" był sfałszowany. Jednakże sąd uznał tym samym postanowieniem, że znaków do swojej śmierci mogą używać ci, którym takowe prawo nadał za życia sam Oyama, czyli wszyscy jego BC i CR oraz ci, którym powierzył prowadzenie dojo w Japonii. Wnioski są proste: Każdy, kto posiadał prawo do używania znaków za życia Oyamy, posiada je i teraz. Organizacje powstałe po jego śmierci używają znaków swoich BC i CR, a więc do ich śmierci mają prawo ich używać. Wynika z tego, że na polskim podwórku prawo do używania znaków mają na tych samych zasadach członkowie PZK Kyokushinkaikan-, bo takie prawo nadał Oyama panu Matsui i Drewniakowi, Kyokushinkan- bo takie prawo mają panowie Royama i Hiroshige (conajmniej), Shinkyokushinkai- bo takie prawo ma pan Sanpei i Midori, Kyokushin Union- bo takie prawo ma pan Oishi i Hasagawa (conajmniej), Kyokushin Kai Kan Tezuka Group- bo takie prawo miał pan Tezuka itd. Inna sprawa, że nie każda organizacja chce korzystać z tych znaków jako swoich głównych, bo ta możliwość jest ograniczona czasowo, a więc organizacje wypracowują swoje własne znaki i nie należy się temu dziwić. Dawne IKO- te prawdziwe potężne kiedyś IKO- jest obecnie bardzo małą organizacją, ale z biegiem lat tylko ono będzie miało prawo używać nazwy i znaków Kyokushin. Zastanawiającym jest też sprawa, czy nowe władze starego IKO nie będą przypadkiem mogły cofnąć "pełnomocnictwa" do używania nazw i znaków swej organizacji tym, którzy wezwani do powrotu w jej struktury, nie uczynią tego. Na to pytanie nie znalazłem jak dotychczas odpowiedzi, ale wydaje się to logiczne.
Inną sprawą jest, że temat tego wątku, jest absolutnie i całkowicie nieaktualny. Bo ów proces, który wygrało IKO1 z IKO2, miał miejsce przed orzeczeniem o nieważności "testamentu Oyamy" jako falsyfikatu, a więc wyrok tamtego sądu opierał się na domniemaniu, że zmarły pozostawił swoją organizację w spadku panu Matsui. Skoro testamentu nie było, to znaczy, że ostatniej woli też nie było. Organizację dziedziczy rodzina zmarłego, a prawa powierzone osobowo zgodnie z jego wolą za życia są ważne do śmierci danej osoby lub ich odwołania.
Moim skromnym zdaniem, to przecież nie ma większego znaczenia czyje są znaki czy jakie znaki masz na dogi. Epoka wielkiego mistrza niestety jest już historią, bo Oyama nie żyje. Teraz mamy potężne rozbicie organizacyjne stylu z coraz bardziej widocznym krystalizowaniem się głównych nurtów organizacyjnych stylu kyokushin. Trudno jeszcze jest powiedzieć, kto z tego swoistego wyścigu w przyszłość wyjdzie jako zwycięzca. Jedno jest pewne, że wszystkie te organizacje mają wspólny pień geneologiczny i ojca- Sosai Oyamę. I jak by się one nie nazywały w przyszłości: shin-, -kan, Ichigeki czy jeszcze inaczej, to jego adepci zawsze będą pamiętali postać legendarnego mistrza i bliskie im będą znaki starego IKO.
Zmieniony przez - budokarate w dniu 2009-05-04 01:37:17
Acha dla nieuświadomionych
Stary temat, ale aktualny. Wygląda to w ten sposób, że prawa do znaków kyokushin, jego nazwy i organizacji IKO stworzonej przez Masutatsu Oyamę posiada jego spadkobierczyni pani Kuristina Oyama. Jest to prawo własności intelektualnej, które odziedziczyła po swoim ojcu potwierdzone postanowieniem sądu, który uznał, że "testament Oyamy" był sfałszowany. Jednakże sąd uznał tym samym postanowieniem, że znaków do swojej śmierci mogą używać ci, którym takowe prawo nadał za życia sam Oyama, czyli wszyscy jego BC i CR oraz ci, którym powierzył prowadzenie dojo w Japonii. Wnioski są proste: Każdy, kto posiadał prawo do używania znaków za życia Oyamy, posiada je i teraz. Organizacje powstałe po jego śmierci używają znaków swoich BC i CR, a więc do ich śmierci mają prawo ich używać. Wynika z tego, że na polskim podwórku prawo do używania znaków mają na tych samych zasadach członkowie PZK Kyokushinkaikan-, bo takie prawo nadał Oyama panu Matsui i Drewniakowi, Kyokushinkan- bo takie prawo mają panowie Royama i Hiroshige (conajmniej), Shinkyokushinkai- bo takie prawo ma pan Sanpei i Midori, Kyokushin Union- bo takie prawo ma pan Oishi i Hasagawa (conajmniej), Kyokushin Kai Kan Tezuka Group- bo takie prawo miał pan Tezuka itd. Inna sprawa, że nie każda organizacja chce korzystać z tych znaków jako swoich głównych, bo ta możliwość jest ograniczona czasowo, a więc organizacje wypracowują swoje własne znaki i nie należy się temu dziwić. Dawne IKO- te prawdziwe potężne kiedyś IKO- jest obecnie bardzo małą organizacją, ale z biegiem lat tylko ono będzie miało prawo używać nazwy i znaków Kyokushin. Zastanawiającym jest też sprawa, czy nowe władze starego IKO nie będą przypadkiem mogły cofnąć "pełnomocnictwa" do używania nazw i znaków swej organizacji tym, którzy wezwani do powrotu w jej struktury, nie uczynią tego. Na to pytanie nie znalazłem jak dotychczas odpowiedzi, ale wydaje się to logiczne.
Inną sprawą jest, że temat tego wątku, jest absolutnie i całkowicie nieaktualny. Bo ów proces, który wygrało IKO1 z IKO2, miał miejsce przed orzeczeniem o nieważności "testamentu Oyamy" jako falsyfikatu, a więc wyrok tamtego sądu opierał się na domniemaniu, że zmarły pozostawił swoją organizację w spadku panu Matsui. Skoro testamentu nie było, to znaczy, że ostatniej woli też nie było. Organizację dziedziczy rodzina zmarłego, a prawa powierzone osobowo zgodnie z jego wolą za życia są ważne do śmierci danej osoby lub ich odwołania.
Moim skromnym zdaniem, to przecież nie ma większego znaczenia czyje są znaki czy jakie znaki masz na dogi. Epoka wielkiego mistrza niestety jest już historią, bo Oyama nie żyje. Teraz mamy potężne rozbicie organizacyjne stylu z coraz bardziej widocznym krystalizowaniem się głównych nurtów organizacyjnych stylu kyokushin. Trudno jeszcze jest powiedzieć, kto z tego swoistego wyścigu w przyszłość wyjdzie jako zwycięzca. Jedno jest pewne, że wszystkie te organizacje mają wspólny pień geneologiczny i ojca- Sosai Oyamę. I jak by się one nie nazywały w przyszłości: shin-, -kan, Ichigeki czy jeszcze inaczej, to jego adepci zawsze będą pamiętali postać legendarnego mistrza i bliskie im będą znaki starego IKO.
Zmieniony przez - budokarate w dniu 2009-05-04 01:37:17
