Nie ma sensu do takiej pracy(i na studia) iść dla kasy. Tak naprawdę tak trzeba tyrać na studiach, że spokojnie można iść na polibudę, zarabiać tyle samo albo i więcej, mniej się natyrać a jeszcze być w domu i robić 8-16. Pływanie i "marynarstwo" to raczej styl życia aniżeli praca "for money". Rozmawiałem ze studentami I i II roku. Obecność nawet na wykładach jest obowiązkowa, zazwyczaj od 7-17 w szkole a potem jeszcze nauka. Ciężkie tyranie. Plusem jest to, że "ponoć" możesz nic nie kumać a wszystko Ci wyjaśnią. Wykładowcy to ludzie z charakterem i za byle g**** się nie czepiają, nie zaliczysz czegoś 4 razy to zaliczysz za 5. Znajomy mi cytował jednego wykładowce Chemii "każdy ten przedmiot zaliczy, ale nie każdy za 1 razem".
Mi się to podoba bo uważam, że życie trzeba przeżyć :) Życie aby zarabiać hajs jest nudne i z dupy.
Mi się to podoba bo uważam, że życie trzeba przeżyć :) Życie aby zarabiać hajs jest nudne i z dupy.
W rok się dorobił na mieszkanie pracując u biznesmena jakiegoś.
