Coś o początkach
Karateka 1/95
BRUCE LEE w młodzieńczych latach
według opowieści Williama Cheunga
część 1
Bruce Lee spedził swoje dzieciństwo w Hongkongu okupowanym przez Japońską Armie Cesarską i dorastał do wieku dojrzałego w czasie trudnych, powojennych lat (po II Wojnie Światowej), kiedy to komunistyczne zwycięstwo w Chinach przesłało silny strumień uchodźców do małej kolonii Korony Brytyjskiej. Urodził się jako drugi syn Lee Hoi Cheuna, sławnej osobistości kantońskiego filmu i kantońskiej opery komediowej. Młody Lee był także siostrzeńcem - ze strony matki - Sir Jao Ho Tunga który został odznaczony Orderem Pierwszego Rycerza Hongkongu przez króla Jerzego V. Kiedy Bruce miał 6 lat, zauważył go kręcącego się obok planu filmowego reżyser jednego z filmów jego ojca. Zapytał ojca czy może zatrudnić dziecko do drugoplanowej roli w następnym filmie. Tego dnia zaczęła sie filmowa kariera Bruce'a Lee. Przez następne 12 lat spędzał letnie wakacje szkolne jako drugoplanowy aktor w około 20 chińskich filmach. Do czasu kiedy Bruce dojrzał, pozycja jego ojca, jako aktora komediowego w Azji, była porównywalna do pozycji jaka posiadały ówczesne gwiazdy amerykańskie w swoim kraju. Pozycja Bruce'a jako gwiazdy równiez konkurowała z amerykańskimi odpowiednikami.
William Cheung:- "Kiedykolwiek przechodził ulicą ludzie go rozpoznawali. Pierwszy raz spotkałem go na przyjęciu. Mój wujek znał wielu chińskich artystów operowych, a ojciec Bruce'a był jednym z najbardziej sławnych. Więc pewnego dnia, myslę że miałem wtedy ok. 10-11 lat, wujek powiedział do mnie:- Chodź, pójdziemy w takie miejsce, gdzie młode gwiazdy filmowe maja urodzinowe przyjecia. Powiedziałem:- Och, idziemy zobaczyć gwiazdy filmowe! Poszliśmy więc i Bruce też tam był, lecz na pierwszym spotkaniu nie byłem pod jego wrażeniem. Byłem całkowicie ignorowany. On był w swietle reflektorów, prawdopodobnie nawet nie wiedział że tam byłem. Zetknęliśmy się dopiero po roku."
Przedtem, w swoim życiu, Lee stał się więźniem swojej własnej sławy. Jego ekranowy obraz w takich filmach jak: "The Beginning of a Boy", "Kid Cheung", "Bad Boy" i "Carnival", był obrazem twardego, ulicznego dzieciaka który trzymał się okolicznych, młodocianych gangów, które wszczynały uliczne bójki, okradały sklepy i przechodniów. W tym czasie jego filmowe charaktery nie wyrózniały sie niczym innym jak walka o wybawienie się z nagłych opresji. Jego cały obraz został zawarty w teatralnym nazwisku: Lee Siu Loong - Mały Smok Lee...nazwisko wojownika. Jako dziecko filmu żyjące w przeludnionym mieście, gdzie dosłownie miliony znały jego twarz, Lee musiał stawiac czoło ciągłym wyzwaniom, zwłaszcza w grupie dzieci obserwujących go w szkole. Z jednej strony, byli tacy, którzy spodziewali sie po nim, że bedzie przywódca gangu, takiego samego jak w jego filmach. Mogło to być powodem, ze wtedy stał sie cześcią lokalnego gangu ulicznego zwanego "Przymierzem Ośmiu Ulicznych Tygrysów". Z drugiej strony, byli też i tacy, którzy uważali że jego filmowy obraz był po prostu zwykłym oszustwem - wg nich była to gwiazda filmowa, która w rzeczywistosci była lalusiem. Tak więc osobiste zwycięstwo nad nim było łatwym sposobem do zyskania sobie respektu u innych. Zrozumiałym jest, że Bruce Lee rozwinął w sobie konkurencyjne spojrzenie na swiat i życie pełne zmiennych nastrojów i wygłaszanych opinii. Czuł stałą potrzebę utrzymywania w sobie agresywnego nastroju, aby w ten sposób czynić z niedowiarków swoich fanów. W tym czasie William Cheung stał się już wśród starszych uczniów znana postacią za sprawą swoich możliwości zarówno w walce fizycznej jak i umysłowej. Kiedy jeden z kolegów z klasy Cheunga został członkiem gangu Lee "Przymierza Ośmiu Ulicznych Tygrysów" - zostało zaaranżowane pomiędzy nimi drugie spotkanie.
WCh:- Kiedy znowu spotkałem Bruce'a natychmiast zaczął pytać dlaczego zawsze zwyciężam w walkach. Powiedziałem, ze od roku ćwiczę styl kung-fu, ale to dla niego jest zbyt trudne, ponieważ jest gwiazdą filmową i powinien zwracać uwagę na swoją powierzchowność. Powiedziałem też Bruce'owi że jest to szczególny styl który jest tak dobry że wkrótce będziemy organizowali potajemne turnieje z innyni stylami kung-fu. Wtedy on uparł się żeby mu pozwolic przyjść i popatrzeć, kiedy to już zorganizuję. Jednak nie brałem go poważnie.
Na krótko przed swoją 13ą rocznicą urodzin Bruce zaczął uczęszczać do nowej szkoły, katolickiej instytucji pod nazwą St. Francis Xawier. I znowu zaczął robić z siebie atrakcję, a tym samym ściągac kłopoty. W jednej z takich sytuacji pewien junior z kung-fu o mało nie rozbił mu głowy. Bruce wpadł w furię. Nie mógł znieść myśli o przegranej walce. Tego samego dnia zrobił w domu istną burzę i oświadczył matce że chce trenować sztuki walki. Powiedział jej że pobito go w nowej szkole i że chce sie nauczyć odpowiedniej samoobrony. Po latach, w 1967r, Bruce wyjaśnił swoja decyzję w amerykańskim magazynie "Black Belt" w ten oto sposób: "...W Hongkongu, jako dziecko byłem punkiem i chodziłem szukać bójek. Używalismy łańcuchów i piór z osadzonymi w srodku ostrzami. Pewnego dnia, gdy ruszyłem do walki, zostałem zaskoczony, ponieważ za moimi plecami nie zobaczyłem nikogo z mojego gangu. Wtedy zdecydowałem uczyć się samoobrony i zacząłem studiować kung-fu..."
WCh:- Wtedy Bruce Lee nie był w żadnym typowym gangu. "Ośmiu Tygrysów" było po prostu ośmioosobową grupą ludzi, którzy zebrali się i zdecydowali wzajemnie ochraniać. Jednak "Tygrysy" nie były takimi typowymi chuliganami.
Matka Bruce'a, Grace Lee, zgodziła się dac synowi pieniądze na lekcje kung-fu. Lee odszukał Cheunga i poprosił go aby ten został jego instruktorem. Jednakże Cheung nie wierzył, aby Lee mógł byc poważnym studentem i pomyślał, że wprowadzenie go mogłoby stac się ewentualnym ośmieszeniem dla niego. Jednak Bruce uparł się. W ten sposób, z dozą niechęci, pewnego jesiennego dnia, 1953r, Cheung zabrał Bruce'a Lee do Restaurant Workers Union Hall, gdzie mieściły sie sekcje i przedstawił go wielkiemu mistrzowi stylu Wing Chun, Yip Manowi.
WCh:- Yip Man był bardzo zadowolony, że mógł go poznać, poniewaz Bruce był wtedy sławą, a Yip Man miał zawsze uznanie dla talentu. Tak więc, po prostu zostawiłem go tam i Bruce od razu zaczął pobierac lekcje.
Zanim Bruce Lee rozpoczął nauke w szkole Yip Mana nie miał zielonego pojęcia o poważnej sztuce walki. Uczył sie skrętów, balansowania, uderzania i kopania - ruchów z tam toi, ćwiczeń północnego systemu kung-fu, które są przepustką i częścią cyklicznego wychowania każdego młodzieńca w Hongkongu. Jego ojciec uczył go trochę wolnych technik tai chi chuan, a filmy kręcone w studiach nauczyły go kilku ruchów z kilkunastu styli kung-fu. Jednak nigdy wcześniej nie był uczony żadnych ruchów, które byłyby prawdziwym początkiem samoobrony. Bruce mocno się zaangażował w wydającą się bez końca pogoń. Jego pasja do kung-fu graniczya z fanatyzmem. Trenował w szkole Yip Mana sześć, czasami siedem dni w tygodniu. I zaledwie po dwóch miesiącach takiej nauki był już w stanie jeszcze raz przyjąć wyzwanie ucznia ze szkoły St. Francis Xawier, który go wczesniej pokonał. Tym razem zwyciężył Mały Smok.
W tym czasie osobiste życie rodzinne Williama Cheunga stało się nie do zniesienia. Jego wyczyny, jako ulicznego łobuza spowodowały ostrą krytykę ojca, która zmieniła sie w stałą domową awanturę. Aby załagodzić tę sytuację Yip Man zaproponował młodemu Cheungowi aby ten zechciał z nim zamieszkać. Od tej pory Yip Man nigdy już osobiście nie uczył w klasach Wing Chun, pomimo że zazwyczaj był obecny. Nadzorował instruktorów i opiekował się ulubionymi uczniami. Cheung wraz z Leung Sheungiem, Lok Yiu, Tsui Sung Tingiem i Wong Shung Leungiem, poprzez stały kontakt z Yip Manem zaczął zyskiwać sobie pozycję jako jeden z instruktorów seniorów wielkiego mistrza. Pomimo tego, Cheung nadal nie pracował z najbardziej znanym studentem.
WCh:- W tym czasie ciągle tkwiło mi w głowie, że ten chłopak jest gwiazdą filmową i powinien raczej uważać na swoją twarz. Od czasu kiedy zacząłem używać poważnych technik w walce nie zwracałem na niego uwagi. Pomyślałem, że uczy sie kung-fu, bo tak robi każdy, a on to robi dlatego aby być w tłumie. Dlatego nie brałem Bruce'a zbyt poważnie. Wkrótce po tym jak przeniesliśmy naszą szkołe do Kowloon zaczęły dochodzić do nas narzekania, że Bruce bije seniorów i inne osoby z nim trenujace. Byli zaniepokojeni, poniewaz stał się za szybki. Ćwiczył przez każdą minutę dnia, nawet kiedy rozmawiał zawsze wykonywał jakis ruch ręka lub nogą. Nie potrafił usiedzieć. wtedy zdałem sobie sprawę że Bruce naprawdę poważnie traktuje Wing Chun.
Bruce Lee nie stronił od przyjacielskiej wymiany doswiadczeń na temat sztuk walki. W szkole ST. Francis Xavier, w czasie wakacji wymieniał techniki z praktykantami nnych stylów, takie jak ćwiczenia chi sao z Wing Chun. Po zajeciach w szkole wiernie wracał na sekcje Yip Mana. Tylko William Cheung, Wong Shun Leung i wielki mistrz Yip Man zwrócili na Bruce'a osobistą uwagę, która była zwykle kierowana na wybranych studentów. Rozpoczęła sie bliska przyjaźń pomiedzy Lee a Cheungiem i obaj zaczeli spedzać czas poza klasą Yip Mana.
Niestety, trening Wing Chun nie mógł ochronić Bruce'a od brutalnych zdarzeń tamtych czasów. Hongkong lat 50ych cierpiał na skutek socjalnego szoku wytworzonego przez niewyobrażalne poziomy przeludnienia. Około czterech milionów ludzi znalazło się nagle w przepełnieniu na powierzchni mniejszej niż 40 mil kwadratowych betonu i asfaltu z tysiącami nowych przybyszy z kontynentu. Do 1960 roku, kolonia posiadała jako taki możliwości przyjęcia ponad miliona uchodźców. I co gorsza, wiele populacji w Hongkongu nadal żyło w poszanowaniu chińskiej tradycji wielkich rodzin składających się z 12, a czasami 16 dzieci. Ciasnota mieszkaniowa, bezrobocie i ubóstwo szybko dały rezultaty. Rząd nakazał Edukacji Publicznej przeprowadzanie egzaminów po ukończeniu szkoły podstawowej. Ci którzy go zdali przechodzili do szkoły wyższej, lecz ci, którzy go oblali, a takich była wiekszość, tracili swoją szansę w wieku 12 lub 13 lat, wędrując na ulice Hongkongu i pozostając tam aż do osiągnięcia wieku zatrudnienia. Ta pozostawiona bez żadnego wyboru rozgoryczona młodzież, naturalnie organizowała się w uliczne gangi takie jakie można znaleźć w gettach Nowego Jorku, Chicago i Los Angeles, tyle że na wiekszą skalę.
Ciąg dalszy nastąpi......