Z niewiadomych względów Bruce Lee jest uznawany za jednego z najlepszych zawodników sportów walki w historii. W rzeczywistości był on głównie aktorem, a na filmie można wszystko przedstawić w idealnym świetle. Istnieje bardzo mało materiałów prezentujących technikę Lee w bardziej realnych warunkach niż podczas kręcenia filmu.
Magia kina
Warto pamiętać, że kilkusekundowe ujęcie (serię ciosów, rzuty), czy kilkunastosekundową sekwencję walki można powtarzać dziesiątki razy, aż zacznie być zgodna z wizją reżysera. Na dodatek w filmach od zawsze stosuje się rozmaite triki, używa się dublerów, kaskaderów, dodatkowego sprzętu, a od czasu rozwoju techniki komputerowej możliwe jest wpływanie na wszystko, co się dzieje, w sposób, który wcześniej był niemożliwy.
W jednym materiale dokumentalnym pokazano to na przykładzie człowieka ubranego w strój przypominający kombinezon przeciwodłamkowy. Można go było bezkarnie kopać, uderzać rękoma, pałką czy atakować atrapą noża. Dlaczego? Bo cały był zabezpieczony, a na głowie był kask z grubą szybą. Tymczasem na filmie w miejsce „pancernej kukły”, cyfrowo wstawiono zwykłego aktora. No tak, wszystkie sceny wyglądały realnie, ale to ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co chińska i rosyjska propaganda.
https://www.youtube.com/watch?v=4icFrd_o6cQ
Film: gumowe młotki, noże, kije bejsbolowe i inny sprzęt używany w filmach akcji.
Wystarczy zobaczyć sceny walki w „Wejściu smoka” i porównać to, co widzieliśmy np. w filmie „Matrix”. Ok, możesz wierzyć w unoszenie się w powietrzu, kilkudziesięciometrowe skoki, podobnie jak niektórzy wierzą w obietnice polityków. Tylko w Internecie bez trudu znajdziesz informacje, jak były nagrywane te sceny i ile w nich jest realizmu, a ile techniki komputerowej.
https://www.youtube.com/watch?v=jYk0WHcmrYo
Film: jak nagrywano sceny w filmie „Matrix”.
Warto pamiętać, iż to, co widzimy po ostatecznym montażu, nie ma z rzeczywistością nic wspólnego. Bruce Lee nie miał wyjątkowej sylwetki, trudno mówić tu o kulturystycznych standardach. Charakteryzowało go po prostu niezłe odtłuszczenie. Na tle kulturystów tamtych czasów wypadał blado.
Jaki trening siłowy stosował Bruce Lee?
- Przysiady, 3 serie po 10 powtórzeń, 43 kg
- Wyciskanie francuskie 8 serii po 6 powtórzeń (w pewnym odstępie w planie), 29 kg
- Uginanie ramion siedząc na ławce skośnej, 4 serie po 6 powtórzeń, 16 kg
- Uginanie ramion w podparciu łokciem o udo 4 serie po 6 powtórzeń, 16 kg
- Pompki 3 serie po 10 powtórzeń, 32 kg, 36 kg
- Uginanie ramion 3 serie po 8 powtórzeń 32 kg, 36 kg
- Wyciskanie francuskie stojąc 3 serie po 8 powtórzeń, 1,36 kg
- Składanka na barki (wznosy przodem, dłonie wędrują w tył, do pozycji przypominającej koniec wznosu ramion bokiem, opuszczamy do boku ciała i cała sekwencja rozpoczyna się od nowa) 4 serie, ~7 kg, do załamania
- Uginanie ramion nachwytem 4 serie po 6 powtórzeń, 29 kg
- Ugięcia nadgarstków (ćwiczenie przedramienia) 4 serie, 29 kg, do załamania
- Ugięcia nadgarstków drugi wariant (ćwiczenie przedramienia), 4 serie, 4,5 kg, do załamania
- Uginanie tułowia (brzuszki) 5 serii po 12 powtórzeń, masa ciała
- Wspięcia na palce 5 serii po 20 powtórzeń, masa ciała
Polecamy również: Plan treningowy dla początkujących - schemat góra, dół na 4 dni
Komentarz
Jest to jeden z najbardziej absurdalnych planów treningowych, jakie widziałem. Przede wszystkim przysiady były wykonywane ze znikomym obciążeniem, niewystarczającym nawet dla kobiety. Widać to zresztą po proporcjach ciężarów i ilości serii. 3 ćwiczenia na tricepsy, 3 ćwiczenia na bicepsy. Przy tym ciężar do uginania ramion stojąc (ze sztangą łamaną lub zwykłą) jest niewiele mniejszy niż używany do przysiadów. To tak jakby trójboista wykonywał przysiad 200 kg i uginania ramion stojąc z ciężarem 180 kg. Całkowite nieporozumienie.
Nogi są prawie całkowicie pominięte, bo te 3 serie przysiadów trudno uznać nawet za rozgrzewkę dla mięśni czworogłowych.
Barki? W sumie jedno ćwiczenie izolacyjne, stanowiące połączenie wznosów przodem i bokiem. Całkowicie niedotrenowany środkowy i tylny akton mięśnia naramiennego.
Grzbiet? Pominięty! Nie ma żadnego podciągania, wiosłowania, ściągania drążka wyciągu, inverted rows, dosłownie nic!
Klatka piersiowa, nie ma nic poza znikomą ilością pompek z obciążeniem.
Przedramię potraktowano poważniej niż nogi, grzbiet czy barki. 8 serii.
Ramiona? Niezrozumiały jest również dobór zakresu powtórzeń dla treningu ramion, 6 to o wiele za mało dla ćwiczeń takich jak uginania nachwytem, uginana podchwytem, wyciskanie francuskie itd. Optymalny zakres hipertroficzny to 8-15 powtórzeń w serii, w przypadku tricepsów można się pokusić o serie w zakresie 15-20 powtórzeń, w przypadku bicepsa: 12-15 powtórzeń.
Podsumowując
Ten plan nie ma żadnego sensu. Dla zawodnika sportów walki kluczem do budowania siły ciosu są nogi, bo każde uderzenie polega na rotacji bioder, czyli zaczyna się od stóp. W opisanym treningu nogi są potraktowane po macoszemu, właściwie w ogóle nie są ćwiczone. Obok nóg zawodnicy bazujący na sile fizycznej powinni rozbudowywać mięśnie brzucha i grzbietu.
Na samym końcu, jeśli chodzi o siłę zadawanych uderzeń rękoma, liczy się rozbudowa barków czy tricepsa, te grupy mięśniowe tylko kończą ruch inicjowany skrętem ciała. Jeszcze silniej widać to w przypadku ciosów sierpowych czy podbródkowych (uppercut, hak).
Niedoskonałości planu pod względem rozbudowy sylwetkowej
Pod względem kulturystycznym brakuje ćwiczeń, które są fundamentem i esencją treningu zawodnika sportów sylwetkowych. Zresztą jak można mówić o treningu pod kątem rozbudowywania potencjału sylwetkowego, jeśli u kogoś nie jest ćwiczona większość kluczowych grup mięśniowych? Sam biceps, triceps i przedramię nie zbudują kulturysty. Potrzeba jeszcze nóg i grzbietu.
O ile w planie znajdują się 3 symboliczne serie na przednią część uda, to autor nie umieścił niczego na tył (martwy ciąg rumuński, skłon dzień dobry, odwrotne uginanie nóg w leżeniu, unoszenie tułowia z opadu itd.) Poza tym, nawet gdyby w przysiadach zastosowano właściwa objętość, to i tak jest to niewystarczające.
Przysiady nie są w stanie zapewnić zrównoważonego wzrostu tylnej części uda i pośladków. Dlatego kulturysta musi posiłkować się innymi ćwiczeniami, opisanymi wyżej na tył uda oraz uzupełniającymi na przednią część uda (wyciskanie nogami na suwnicy obunóż, wyciskanie jednonóż, prostowania nóg siedząc, hack-przysiady itd.) Dobrym pomysłem jest też zastosowanie wykroków oraz przysiadów bułgarskich, jeśli komuś zależy na rozbudowie pośladków i tylnej części uda.
Jak poprawić trening Bruce Lee?
Lepiej jest zastosować całkowicie nowy plan treningowy i to raczej nie w formie FBW. Widziałbym tu jednak schemat push-pull-legs, góra/dół lub podobny. Jeśli dla kogoś priorytetem są ćwiczenia na macie, to zasadne byłoby skorzystanie z planu w rodzaju kilku ćwiczeń na główne grupy mięśniowe, bez żadnych dodatków, nadmiernej objętości itd. Tego rodzaju schemat może wyglądać następująco:
Trening A:
- Przysiady ze sztangą 4 x 8 powtórzeń
- Martwy ciąg rumuński 4 x 8-10 powtórzeń
- Wspięcia na palce 3 x 30 powtórzeń
Trening B:
- Wyciskanie leżąc hantlami 3 x 8-10 powtórzeń
- Podciąganie na drążku 3 x 8-10 powtórzeń
- Wiosłowanie półsztangą 3 x 8-10 powtórzeń
- Wyciskanie sztangi nad głowę, stojąc 3 x 8-10 powtórzeń
- Uginanie ramion ze sztangą stojąc 3 x 12-15 powtórzeń
- Prostowanie ramion lub wyciskanie francuskie 3 x 12-15 powtórzeń
Trening C:
- Wykroki ze sztangą 4 x 8 powtórzeń
- Wyciskanie nogami na suwnicy 4 x 12 powtórzeń
- Skłon dzień dobry 4 x 8 powtórzeń
- Wspięcia na palce 3 x 30 powtórzeń
Podsumowanie
Opisany trening celowo jest minimalistyczny, bo nie wiem, na jakie obciążenie jest narażony zawodnik. Niektóre osoby mogą napotkać duże problemy, gdy starają się pogodzić sprzeczne kierunki. Przedstawiona ilość serii dotyczy głównych, zasadniczych, nie wszystkich wykonywanych w ramach jednostki treningowej. Możesz wykonać dowolną ilość serii rozgrzewkowych. Na pewno sprawdzi się lepiej niż jeden z treningów przypisywanych Bruce’owi Lee.



KNIFE nie obraź się, ale nie porozumieniem to jest twój artykuł:) Już chyba nie miałeś pomysłu co napisać? ;)
1. CZAS. Porównujesz podejście do treningu faceta sprzed 50-60 lat do dzisiejszych standardów. W jego czasach nikt nie trenował tak nóg jak piszesz, nawet bokserzy.
2. STYL. Mało tego, przyrównujesz to do podejścia dzisiejszych zawodników MMA/Boks. Tymczasem Bruce Lee wywodził się ze szkoły Kung Fu, a dokładnie Wing Chun, gdzie operuje się praktycznie tylko rękoma i ciosy się raczej zbija/"przechwytuje" niż wyprowadza jak w boksie.
3. UMIEJĘTNOŚCI. Bruce Lee nie tylko był "aktorem", ale zanim nim został był też mistrzem Wing Chun. Mało tego - opracował własny styl walki, który do dziś jest używany i rozwijany, czyli Jeet Kune Do. Zarzucanie Bruce Lee braku umiejętności jest niepoważne :)
Generalnie słabo się przygotowałeś. Pozdrówka :)
Ad 1 - no i? To bierzmy jego plan, jest super.
Ad2- najpierw się czegoś dowiedz, potem pisz bzdury. Jeet kune do to koncepcja treningu, filozofia, zwarcie i parter też tam są. To koncepcja bliska crosstraining pod MMA. Bruce odrzucił tradycyjne SW, zgadnij czemu.
"Zarzucanie Bruce Lee braku umiejętności jest niepoważne"
To proszę pokaż jego filmy z walk, a potem porównaj chociaz z Ramonem Dekkersem. I wszędzie tam jego mit się kończy.
Tyle. W bajki można wierzyć, czemu nie.
Ale skoro tak niewiele ćwiczył to w jaki sposób zbudował sobie całkiem fajną, proporcjonalną sylwetkę? Czy przypadkiem nie było tak, że on częściej niż ciężarów używał ćwiczeń z własną masą ciała, tak jak to jest w kalistenice?
Ale on nie ma żadnej wyjątkowo zbudowanej sylwetki albo ja jestem ślepa... Jak chodziłam do szkoły podstawowej i średniej, to bardziej wysportowani koledzy, którzy grali w gry zespołowe i czasem trochę ćwiczyli siłowo, tak wyglądali... Koleżanki niekiedy też były blisko.
W czasach Bruce'a Lee także takie odtłuszczenie ciała nie odbiegało wiele od średniej u mężczyzn.
Na ówczesnym mało zmodyfikowanym jedzeniu nie było tak trudno o niski BF, jak teraz.
On ćwiczył wieloma treningami na przestrzeni lat, periodyzował treningi na przestrzeni roku, kulturystycznie też ćwiczył. Polecam artykuły po angielsku, naprawdę.
Z tego, co pamiętam (mogę się mylić), on przede wszystkim nie miał takiej wiedzy o żywieniu (jak teraz ludzie mają), żeby zbudować bardziej efektowną sylwetkę no i ćwiczył głównie dla sprawności, a nie wyglądu.
Np.żeby utrzymać niski BF unikał produktów skrobiowych, jak ryż, gdzie obecnie wiadomo, że aby wybudować mięśnie, trzeba chociaż okresowo jeść ponad normę.
Dzisiaj to wszystko jest podane na tacy, a on próbował metodą prób i błędów, bardziej intuicyjnie.
On nic nie zbudował ten facet to karzeł 165cm czy coś w tych granicach 65 kg jest po prostu docięty bo mało jadł i tyle.
Dobrze że pojawiają się artykuły jak ten bo już najwyższy czas zabić ten mit o niezniszczalności tej postaci.
Każda osoba po roku MMA w prawdziwej siłowni z obecną wiedzą by go zmiotła z planszy i każdy kto myśli o walce na poważnie powinien traktować tą postać jako pioniera filozofii sportu ale ignorować wszystkie metody treningowe jakie używał
O zmarłych dobrze albo wcale. Dajcie temu człowiekowi spokój. On nie był zawodnikiem sylwetkowym to co tu oceniać?
Wydaje mi się, że chodzi nie tyle o samą osobę Bruce'a Lee (był kim chciał i większość ludzi lubi go jako aktora), tylko o sposób postrzegania go w dzisiejszych czasach i przez pryzmat dzisiejszej wiedzy o sporcie.
Autor nie napisal nigdzie, ze go nie szanuje, a raczej przestroga dla tych, ktorych chcieli by go nasladowac bo jednak jaki autorytet ma.
Dość słaby post- mało filmów dokumentalnych oglądałeś o nim , mało tez jest filmików z jego walk ???? No tak bo każdy miał kamerę jak w dzisiejszych czasach :) jak już mało było tego to skąd mogłeś wytrząsnąć jego plan treningowy ??? A jak mówimy już o planach treningowych to w dzisiejszych czasach ćwiczenia plan i z jaka technikom robił to Arni jest po prostu wielkim nieporozumieniem :) i z tego co się orientuje to bruce był jednym z prekursorów mieszanych sztuk walki ;) pozdrawiam
Z niewiadomych względów autor artykułu uważa że Bruce to głównie aktor...nie, on aktorem został dzięki swoim umiejętnościom, jeet kune do, nie stworzył Rumcajs, Krecik czy Reksio tylko Bruce. Nie wiem w oparciu o co autor pisał ten artykuł, ale prawie wszystkie osoby które miały styczność z facetem, mistrzowie judo, karate, boksu, aktorzy, wrestlerzy każdy z nich był pod wrażeniem sily i szybkości. Wiadomo ze Bruce nie robił treningu typowo kulturystycznego tylko skupiał się na wytrzymałości, ściekach,stawach (chyba że w mniemaniu koksow siła =obwód klaty i bicepsa, nie to tak nie działa...:) widziałem w życiu kilku zylastych wtciętych gości ktorzy mieli wiecej sily niz napompowane balony. Jakąś tu koleżanka wspominała że w sylwetce Lee nic nie widzi, bo koledzy ze szkoły średniej, ba...nawet podstawowej,którzy trenowali jakieś sporty siłowe wyglądali podobnie...Ciekawe czy któregoś plecy wyglądały jak rozpięty spinaker, czy pompowali też pompeczki na 2 palcach 1 ręki, generalnie artykuł mijający się z rzeczywistością i mam wrażenie pisany przez "balona" który chyba nie do końca może przeżyć, że ktoś drobniejszy, ale wytrenowany i zylasty może mieć większą siłę, sorry ale tak jest jeśli tym się żyje robi się praktycznie non stop A nie 1.5 h 4 x w tyg po masie różnych wspomagaczy - objętość nie zawsze równa się siła, amenT.
Ja uważam że ten trening jest godny uwagi (oryginalny) fajna sprawa żeby od czasu do czasu na max skatować łapy. Pierwszy raz jak go robiłem czułem jakbym od nadgarstków aż do ramion miał założony gips, mega pompa mięśniowa. Zanim zaczniemy krytykować nie zapominajmy o kilku rzeczach: 1) Bruce ćwiczył stricte pod SW a nie pod mister Olympia, stąd np. te małe obciążenie do przysiadów przy wielu powtórzeniach. 2) To była tylko jedną z wielu aktywności które wykonywał, bieganie, cwiczenia na worku, plyometria itd. 3)Ten plan treningowy jest stary jak węgiel, trudno go oceniać przez pryzmat tego co wiadomo dzisiaj. Pozdrawiam.