"lol czyli jak dostaniesz w******l to udajesz ze nic sie nie stalo i dajesz jechac po sobie"
Po pierwsze: od czasów szkoły podstawowej ani razu nie oberwałem a minęło już ok. 10 lat, bo unikam takich nieprzyjemnych sytuacji.
Po drugie: ekipy raczej bym nie zebrał, bo wszyscy
moi kumple to raczej intelektualiści, a nie pakerzy i ich obroną jest raczej ucieczka niż atak

.
Po trzecie: dużo zależy też od tego, kto napada. Jakbym dostał w mordę od jakiegoś nieznajomego, to po co mam go szukać w celu zemsty, jak prawdopodobnie już go nigdy na oczy nie zobaczę? A tak go pobiję, po czym z jego strony kiedyś nastąpi rewanż i tak będziemy się lali wzajemnie, aż któryś z nas skończy jako inwalida lub straci wszystkie żęby, po czym nie będzie miał szansy nawet u 100 kg panienek

.
Zauważyłem pewnego rodzaju paradoks, że im człowiek większy, bardziej wysportowany, wytrenowany, tym częściej wpada w tarapaty i tym częściej chodzi pobity.