CroCop to fantastyczny fighter, walczył z najlepszymi, wymiatał w Pride i K1 - trzeba mieć nieźle nawalone, by twierdzić, że to wielki przegrany.
CroCop sam mówił w wywiadach, że reaguje bardzo emocjonalnie, że czasem zżerają go nerwy, więc nie ma co się dziwić, iż na początku w UFC nie dawał z siebie wszystkiego. Klatka się różni od ringu, a amerykańska publiczność reaguje inaczej niż japońska.
Kilka razy przegrywał i jakoś zawsze udawało mu się podnieść. Ogromnych sukcesów mu nie brakuje.
Cały czas wierzę w niego i uważam, że jeszcze da czadu.
CroCop sam mówił w wywiadach, że reaguje bardzo emocjonalnie, że czasem zżerają go nerwy, więc nie ma co się dziwić, iż na początku w UFC nie dawał z siebie wszystkiego. Klatka się różni od ringu, a amerykańska publiczność reaguje inaczej niż japońska.
Kilka razy przegrywał i jakoś zawsze udawało mu się podnieść. Ogromnych sukcesów mu nie brakuje.
Cały czas wierzę w niego i uważam, że jeszcze da czadu.
"It's faster than f***ing shit" (c) Bruce Buffer
niestety to jest forum i mam prawo do własnej opini, przykro mi