...
Za gwałt tak samo.
No właśnie.. za gwałt powinni ściągać jakiegoś Afrykanina, który ma w spodniach metrowego wacusia i odwdzięczyć się tym samym....
Ale niestety Kościół musi się we wszytko wpierdzielać... Ja powiem tak - jeśli jakiś morderca zabija kogoś z premedytacją, za np. korzyść materialną, to powinna dla niego być kara śmierci... Kara śmierci powinna także zostać ogłoszona dla tego, kto zlecił dane morderstwo... Wtedy ludzi inaczej spoglądaliby na życie i zaczęli w końcu kuva szukać zajęcia dla siebie, a nie patrzenia, jak tu kogoś okraść, albo zabić i zgrabić majątek...
A co do 12-letniego dziecka.. ten koleś jest jeszcze młody i pewnie go poniosło.. 12-latek jest jeszcze za głupi, aby zdać sobie sprawę z tego, jaki skutek mają jego czyny. Choć dziwi mnie fakt, że pruł niemowlaka - jak ja byłem młodszy, to do ludzi podchodziłem z szacunkiem i na pewno nie uderzyłbym niemowlaka pałką...
Nikt z nas nie wie, jak została ukształtowana psychika tamtego gówniarza i dlatego ośmielę się powiedzieć, że niektórzy tutaj przesadzają w swoich ocenach... Nazywacie go mordercą, który będzie biegał po ulicy z kosą... Tam są stany zjednoczone, tam się z kosą nie biega, tylko z pistoletem (który można kupić bez żadnego pozwolenia, bo tam pistolet to jak papierosy, wystarczy mieć 18 lat i można sobie kupić).
Ani ja, ani wy nie macie prawa rozpoczynać dyskusji na temat tamtego chłopaka.. Ni ch**a o nim nie wiecie, a z góry spisujecie go na straty...
Ja już kiedyś przeżyłem taką historię.. byłem młody i głupi, miałem 16 lat i to był mój pierwszy raz, kiedy spróbowałem wódki... Wszytko odbyło się na komunii mojego brata ciotecznego... Mój inny brat, wtedy 18-sto letni, skroił butelkę, którą później z innymi spożyliśmy.. potem następną... Do godziny 16 byliśmy już dosyć pijani... później moi rodzice zauważyli, że jestem pijany, wraz z innym bratem i odwieźli nas do mojego domu - za karę koniec imprezy - jednak popełnili błąd.. Po jakiejś godzinie im przeszło i zadzwonili, abyśmy wrócili.. Ja i mój brat cioteczny byliśmy u mnie w domu.. jeszcze nam szumiało w głowach od procentów i postanowiliśmy wrócić.. ale.. autem... wziąłem więc kluczyki do auta brata (oczywiście byłem wstawiony, nie myślałem nawet o konsekwencjach), przejechaliśmy może z kilometr i się stało.. kolizja z innym autem z mojej winy...
Jak przyjechałem do sądu, to się czułem jak jakiś skazaniec.. Moja historia nie była zbyt ciekawa, bo w sumie 16-letni kierowca, bez prawka, 1.7 promila we krwi.. Ale to, o co mi chodzi, to postawa sędziny... sędzina potraktowała mnie jak jakiegoś oprycha, który pewnie i tak skończy w poprawczaku.. Przed rozprawą miałem z nią spotkanie, na którym to spojrzała się na mnie i zaczęła mi mówić, że jak coś odwalę, to wtedy wsadzą mnie do poprawczaka, że będę miał jednym słowem przeje***e. Nikogo nie obchodziło to, że ja po prostu się pierwszy raz w życiu spiłem, że nie myśląc o konsekwencjach wsiadłem za kółko, nikogo nie obchodziło to, że byłem spokojnym chłopakiem, który w życiu nikogo nie chciał skrzywdzić, ani robić niczego złego. Zostałem potraktowany jak jakiś młodociany gangster, na którego tylko czeka poprawczak, bo pewnie coś odwali w przyszłości...
Nie jestem dumny z tego, co zrobiłem, ale chciałbym wam tylko powiedzieć, abyście się nie srali z opiniami na różnego rodzaje tematy, jeśli pojęcia nie macie... Cóż to za problem coś powiedzieć... Cóż to za problem, wydać złą opinię na kogoś.. jakby coś nie tak było, to zawsze można powiedzieć: "sorki, pomyliłem się", co nie? No właśnie... Tylko czasem ludzie po prostu pier***ą głupoty.. was te głupoty nie bolą, ale tamte osoby może to boleć i to bardzo... Słowa zawsze można cofnąć, ale tego, co przeżyją inni, podczas tej swawolnej rozmowy i wydawania opinii niestety nie da się cofnąć.. I nie mówię tu tylko o tym 12-latku, ale ogólnie o mentalności ludzi.
I jeszcze jedna rzecz... Ta planeta to po prostu jedne, wielki, pier*****y Babilon.
PEACE!