Wiec Lucek. Troche nie zrozumiales tego co pisalem. Ja nie pracuje w klinice mojej zony. Masz racje w tym co napisales ale moj list odnosil sie do Pazia, ktory od jakiegos czasu prowadzi ze mna pewien dialog. Mozesz mi wierzyc lub nie ale naprawde go polubilem. OK Lucek, postaram sie przelozyc swoja wiedze w sposob jasny i czytelny. Pieknie to ujales: "naukowy belkot"
Michal i tu chyle czolo, jestes bystrym gosciem. Zuwazyles ta mala czcionke. Masz racje Michal, troche przesadzielem. Fakt, jestem przeczulony na punkcie mojego obecnego miejsca zamieszakania. Zyskalem, przyjezdzajac tutaj bardzo wiele ale chyba jednak wiecej stracilem. Byc moze zabrzmialo nieco sentymentalnie ale tak jest. Ja sie nie chelpie tym ze jestem w tym kraju, wrecz przeciwnie jest to moj kompleks ale to juz inna historia. Postaram sie z biegiem czasu zrehabilitowac i napisac cos naprawde sensownego.
Natomiast do pana lacmy. Panie dariusz szpineta takim naukowcom jak pan nie musze niczego udowadniac. To pan sie zajmuje serwatka i to co na jej temat przeczytalem swiadczy, ze pana wiedza pozostawia wiele do zyczenia. Cytuje "mam szeroka wiedze z dziedziny
bialka" plus cala masa innych bzdur. Po prostu kompromitacja. Gdybym ja napisal takie brednie i wyslal je do publicznej wiadomosci jeszcze tego samego dnia zostalbym zwolnionym z pracy. I tym sie roznimy panie dariuszu szpinetta. Pana profesjonalizm zawodowy jest godny politowania.
A teraz uwaga bardziej osobista. Bardzo pan chce nam udowodnic swoja wiedze naukowa. Prosze podac swoje publikacje w "Nature" lub "Science" wtedy ja podam swoje. Obiecuje, ze to zrobie. Czekam z niecierpliwoscia!!! Mam nadzieje, ze wykaze sie pan meska charyzma i wyjawi nam swoj dorobek naukowy. Widze, ze bardzo pan tego chce.
Picasso.
Zycie jest sztuka ...