Royce podjal trudne wyzwanie, czy za proporcjonalne pieniadze? Wielu zawodnikow podejmuje je za pieniadze wielokrotnie mniejsze. Czy sobie odpuscil walke? Nie, przeciez sie do niej przygotowywal. Ale albo sam sie przecenial albo przygotowywal sie, zeby wytrzymac jak najdluzej.
Czy byly to kosmiczne pieniadze? Dla nas tak, dla niego niekoniecznie. Wedlug mnie wiecej by zyskal prowadzac dalej seminaria, uczac
bjj itp itd. Moglby odcinac kupony od slawy jaka sobie wypracowal, jednoczesnie jej nie tracac. To juz nie jego lata i poziom. O ile zal mi Tysona, ktory walczy zeby splacic dlugi, o tyle Royce nie musi tego robic. Powiedz, czy Ty ogladales jego ostatnie walki? Przeciez to zenada, jest MASA zawodnikow, ktorzy prezentuja obecnie znacznie wyzszy poziom, nawet w parterze. OK, ja nie mam pretensji, ze Royce zarabia, napisalem przeciez ze to jego wolny i swiadomy wybor. Ale nie mozna miec wszystkiego albo slawa wielkiego, niepokonanego wojownika albo wysokie sumki za przegrane walki. Cos za cos. Tyle ze niedlugo juz nawet tego zabraknie, bo nikt nie bedzie placil w kolko takich pieniedzy dawnej legendzie, za to zeby zbierala oklep od kazdego po koleii. Mial jedna taka okazje i juz ja wykorzystal. Uwazasz, ze ludzie dalej beda to chcieli ogladac i placic?
Tak sobie jeszcze przypomnialem, dalczego stosotwac podwojne standardy? Denerwujemy sie ze Ogawa dostaje za walke kupe kasy, a lepsi zarabiaja grosze? Wypisujemy, ze zal nam Akebono(legenda sumo) i innych, ze robia za zwierzeta cyrkowe, ze kiedys byli slawni a teraz robia z siebie posmiewisko za pieniadze? To samo bedzie dotyczyc Royce'a. Zarabia kupe kasy, chociaz lepsi dostaja mniej. A teraz z wielkiego wojownika, zmieni sie w ciekawostke i posmiewisko, dostajaca oklep za pare zielonych.
Zmieniony przez - Dran00 w dniu 2006-05-29 12:17:51