To ja napisalem, ze przegral w praterze. I dobrze wiem, ze to nie czysty grappling, ale mimo wszystko to wlasnie w parterze Royce wygrywal pierwsze UFC. Od samego poczatku byly dozwolone uderzenia i to wszystkie, wiec teraz teoretycznie byl bezpieczniejszy. I zauwaz, ze ich starcie na ziemi to nie byla jakas typowa proba ground£. Bylo pare niegroznych prob uderzen wczesniej, ale Matt skonczyl walke uderzeniami dopiero po tym, jak wypracowal sobie pozycje. I o to mi chodzilo, ze Royce niestety nie pokazal wiele z umiejetnosci parterowych w tej walce. Zreszta podobnie jak w ostatniej. Skonczyly sie czasy, gdzie Royce mogl zlapac przeciwnika w garde i lezec tak 20 minut az sie koles zmeczyl, albo znalazl okazje do skonczenia (oczywiscie przesadzam tutaj). Co by bylo jakby Royce mial choc raz pelna garde? Podejrzewam, ze najwyzej walka by sie troche przeciagnela. Ale nie mial gardy, bo nie byl w stanie jej sobie wypracowac. Co by bylo gdyby walka byla bez limitow czasowych? To samo... przeciez skonczyla sie przed gongiem. Czemu sedzia mial nie przerywac? Czy wygladalo na to, ze Royce zrzuci Hughes'a i role sie odwroca? Chyba nie.
Wiec przestanmy gdybac i wymyslac co by bylo gdyby, bo nie bylo. Prawda jest taka, ze Matt zdeklasowal Royce'a i trzeba to uczciwie przyznac. Moglby pociagnac ta walke w stojce, gdzie widac bylo, ze Royce mu zupelnie nie zagrozi. Ale sam przeniosl to do parteru, moze tak mu bylo wygodniej, a moze chcial udowodnic swoja przewage.
I nie ma co sie tu napinac o to czy Royce jest legenda itp itd, bo wcale nie mam zamiaru twierdzic inaczej i mu ublizac. Stwierdzilem tylko fakty, ze obecne MMA to juz nie to samo co 10 lat wstecz. Owszem, szacunek dla Royce'a ze podjal ta walke, ale dyskutujemy tu o jej przebiegu i wyniku, a nie o legendzie Royce'a. Royce nie jest w tej chwili pelnoetatowym zawodnikiem, to fakt, nie zre koksu, ale tez nie zarl go nigdy wczesniej. Wniosek jest raczej prosty. Obecni zawodnicy poszli duuuuzo do przodu. Nie umniejsza to natomiast w zaden sposob zaslug Gracie dla rozwoju tego sportu i chyba nikt tak nie twierdzi.
Tylko ze UFC to teraz MMA, skonczyly sie juz rozgrywki styl vs styl, latwe zwyciestwa z gosciami ktorzy parteru nie widzieli wczesniej na oczy itd. Samo
bjj, jest w tej chwili niewiele bardziej skuteczne niz boks czy inne uderzane bez znajomosci obalen i parteru. To takie moje kolejne spostrzezenie po tej walce. Po prostu na pewnym poziomie, to ze znasz 2000 sztuczek z bjj, a nie 500 nie robi juz roznicy w klatce. Lepiej wypada przekrojowiec z dobrymi obaleniami i obronami + niezla stojka. Mozna powiedziec, ze wszystko wrocilo znow na swoje miejsce, z jedna duza korzyscia dla swiata SW, wszyscy poznali parter i jego role w walce. Za to szacunek dla calej rodziny Gracie. Co nie zmienia wyniku walki Royce'a i chyba nie ma sie tu o co klocic.
Uff....