Ja miałem przejście z moim kumplem. Zaczął opowiadać, że oglądał u naszego znajomego "jakieś vale tudo czy coś". Chodziło mu o galę Pride na której była walka Crocop/Fedor jak się później dowiedziałem. Ponieważ wiedział że trenuję coś podobnego zaraz zaczął mnie pytać dlaczego to robię, gadać że to nie jest sport itp. Jak to może być sport skoro on go bił na ziemi a potem go kopał w twarz jak tamten leżał? - jego wypowiedzi były mniej więcej w tym stylu. Obaj byliśmy już ładnie nagrzani więc dyskusja toczyła się wartko
.
W końcu doszło do tego że strasznie chciałem mu coś pokazać (przeklęta wóda
i zrobiłem mu delikatny wjazd w nogi żeby mu pokazać jak łatwo sprowadzić kogoś na ziemię kiedy przeciwnik nie zna obron.
Przytrzymałem go w powietrzu (nie rzuciłem nim) i chciałem go postawić na nogi, ale okazało się że kumpel też chciał mi coś udowodnić, no i zaczął się szarpać.
Polożyłem go więc delikatnie na podłodze i dosiad. Próbował mniej zrzucić oddając mi rękę. No i dźwignia na łokieć. Zacząłem lekko wyciągać, a wtedy on z całej siły ugryzł mnie w łydkę. Palnąłem go pięścią w czoło, a jak znowu mnie ugryzł to szarpnąłem jego rękę.
Obaj byliśmy wtedy na niezłym znieczuleniu i nie czuliśmy bólu. Ale następnego dnia okazało się że mam ogromnego żółtego siniaka na łydce
, a mojego kolegę boli łokieć.
Na szczęście wszystko odbyło się bez jakiejś większej agresji.
Niestety przy zakładaniu balachy podarłem sobie spodnie
. I musiałem biec do domu je zmienić:)
.
W końcu doszło do tego że strasznie chciałem mu coś pokazać (przeklęta wóda
i zrobiłem mu delikatny wjazd w nogi żeby mu pokazać jak łatwo sprowadzić kogoś na ziemię kiedy przeciwnik nie zna obron.
Przytrzymałem go w powietrzu (nie rzuciłem nim) i chciałem go postawić na nogi, ale okazało się że kumpel też chciał mi coś udowodnić, no i zaczął się szarpać.
Polożyłem go więc delikatnie na podłodze i dosiad. Próbował mniej zrzucić oddając mi rękę. No i dźwignia na łokieć. Zacząłem lekko wyciągać, a wtedy on z całej siły ugryzł mnie w łydkę. Palnąłem go pięścią w czoło, a jak znowu mnie ugryzł to szarpnąłem jego rękę.
Obaj byliśmy wtedy na niezłym znieczuleniu i nie czuliśmy bólu. Ale następnego dnia okazało się że mam ogromnego żółtego siniaka na łydce
, a mojego kolegę boli łokieć.
Na szczęście wszystko odbyło się bez jakiejś większej agresji.
Niestety przy zakładaniu balachy podarłem sobie spodnie
. I musiałem biec do domu je zmienić:)
Takie glupie zabawy (