"Pretty Boy" zdeklasował Gattiego
26.06.2005. Niewiarygodnie szybkie tempo, wspaniały pokaz techniki, błyskawiczny i perfekcyjny atak... 28-letni Floyd Mayweather Jr po raz kolejny udowodnił, że nie rzuca słów na wiatr. Wnoszony do ringu przez rzymskich gladiatorów, uśmiechnięty i pewny siebie, potrzebował zaledwie sześciu rund by rozgromić mistrza świata WBC w kategorii superlekkiej, Kanadyjczyka Arturo Gattiego. Pretty Boy pokazał wprost niewiarygodny kunszt mistrzowski. Mimo niesamowitej odporności na ciosy, Gatti nie miał najmniejszych szans w starciu z Mayweatherem.
O tym pojedynku od dawna mówiło się, że będzie to prawdziwa wojna. Mayweather od blisko dwóch lata starał się doprowadzić do konfrontacji z Gattim. Cierpliwie czekał na decyzję Kanadyjczyka, wierząc, że walka z nim przyniesie mu kolejny, mistrzowski tytuł WBC. I jak się okazało, nie mylił się.
Mimo iż jego pewność siebie i ostre słowa kierowane podczas konferencji prasowych pod adresem Gattiego mogły uchodzić momentami za arogancję, Floyd udowodnił, że miały pokrycie. Pokazał prawdziwe mistrzostwo, wspaniały boks na najwyższym, światowym poziomie. Jego czyste, precyzyjne ciosy zadawane w niewiarygodnie szybkim tempie, perfekcyjnie dochodziły celu, osłabiając Gattiego z minuty na minutę.
Tak jak przewidywano, walka tych dwóch pięściarzy zgromadziła na hali w Boardwalk Hall, prawdziwe tłumy. W ciągu zaledwie 3 godzin sprzedano wszystkie bilety. 12 tysięcy fanów boksu oczekiwał, na "wielki łomot" zapowiedziany przez najsłynniejszego konferansjera, Michaela Buffera.
Niemal od pierwszej sekundy widać było, że obaj pięściarze nie pałają do siebie zbytnią sympatią. Mimo iż Gatti miał za sobą ogromny doping publiczność i rzesze fanów na trybunach, to jednak Floyd był zdecydowanym faworytem pojedynku. Niemal wszyscy zakładali zwycięstwo ulubieńca Ameryki. Tak silna presja nie mogła przejść bez echa, nie zostawiając śladu w psychice Kanadyjczyka. Podczas gdy Floyd się uśmiechał swobodnie, prezentując wspaniałą muskulaturę, Gatti chodził niespokojnie w swoim narożniku. To miała być walka jego życia. Nikt nie przypuszczał jednak, że Floyd zupełnie zdominuje go w ringu.
Mający na swoim koncie 33 zwycięskie zawodowe walki (22 przez KO), i spore doświadczenie amatorskie, Floyd rozpoczął starcie od pięknego zejścia z linii ciosu Kanadyjczyka. Gatti, który niemal od początku rundy rzucił się do ataku, nie miał zbyt wiele szczęścia próbując "ustrzelić" oponenta. Jego ciosy trafiały w próżnię, wyraźnie dekoncentrując Gattiego, który zapowiedział na ostatniej konferencji, że zetrze ów "piękny" uśmiech z twarzy rywala. Mayweather prezentował perfekcyjny
balans ciałem, niesamowitą dynamikę i swobodę z jaką poruszał się w ringu. Był rozluźniony, wspaniale pracował na nogach, unikając z niewiarygodną wprost precyzją ciosów Gattiego.
I dodaje jescze kilka fotek
