powiem wam ze jeszcze z 2 lata temu,(od roku nie cwicze, niestety...) u siebie w klubie mialem takiego ziomka 170cm i 70kg, i byl w moim wieku (15lat)kiedy ja mierzylem cos ponad 190 i wazylem 67(wiem suchy:P), to walka miedzy nami zawsze byla wyrownana, on mial przewage w stojce a ja w parterze, proste- jak na swoja posture:D mialem troche sily, a poza tym dlugzsze ramiona, nogi, to dawalo mi przewage w wiekszosci sytuacji w parterze, w stojce nieraz tez, lecz ciezko rzuca sie takim klocem:) sucharem latwiej:P,
wogole mialem tez takiego goscia na treningu 6 lat starszy odemnie byl, i nie chcial ze mnia walczyc w parterze(myslal ze jestem za slaby)mial z 180cm i ok. 80kg,nie mial z kim walczyc i w koncu sie zgodzil, po chwili ja go mialem w bocznym trzymaniu (nie pamietam nazwy) a on nie mogl sie pogodzic z porazka i przez ok 2 minuty chcial sie uwolnic, ni chu chu:D, dopiero jak sensei kazal nam zmnienic partnera to go poscilem
smiac mi sie chce jak ktos mowi ze takie wielkie chude osoby nie maja ZADNYCH szans w parterze i ogolnie w walce:
po 1. malo jest takich osob, a jak sa to nie kazdy cos cwiczy
po 2. jak malo jest takich koblow, to kto z nimi sie sparowal?
po 3. w walce wazniejszy jest spryt, zwinnosc, szybkosc, plynnosc, technika( troche sily tez) i pelne wykozystanie swoich waronkow od masy
PS. po 2 latach troche sie zmienilo:) pochodzilem troszke
na silke, i przybylo "pare" kilo:D
od pazdziernika wracam na trenning:D