Kiedys kumpel znajomego powiedzial, ze jak popije sie wodki to miesiac treningow idzie w plecy. Dziac sie ma tak niby dlatego, ze miesnie "toleruja" alkohol tylko do jakiegos rozsadnego poziomu. Chodzi tu o jego stezenie a jak wiadomo wodka ma je wysokie i podobno po dostaniu sie do miesni "spala" je czy cos. Dlatego lepiej spic sie piwem niz wodka, bo piwo ma niskie stezenie i nie powoduje tak negatywnych efektow (chociaz gramowo spozyjemy alkoholu tyle samo). Co o tym sadzicie? Mi koles narobil strasznej schizy mam za***iste wyrzuty sumienia jak siegam po kieliszek (swiadomosc miesiaca treningu w plecy brrrr) a wiadomo, ze czasamy trzeba sie napic :). Najgorsze jest to, ze koles studiuje biologie a to powiedzial im profesorek na wykladzie i nawet podobno nasz myszkach robili doswiadczenia.
Pozdrowko TheWho
Pozdrowko TheWho
Krzysztof Piekarz