No ja miałem taki kryzys po jakimś okresie treningów zdaje sie po jakimś roku albo 1,5 na początku wszystkie techniki szły jak z płatka nawet obrotówki na głowe, aż sie dziwili wszyscy.A potem kryzys normalnie przestało mi wychodzić i odwalałem taką kaszanę na packach i worku że sie płakać chciało
, ale pomyślałem sobie że nie chce przecież rezygnować i takim wrodzonym baranim uporem chodziłem dalej chociaż nie sprawiało mi to wielkiej przyjemności. Oczywiście kryzys się skończył i znowu zacząłem kopać lepiej i bardziej sie koncentrowałem na treningach co sporo dobrego dało.Więc motto na dziś <Jeśli myślisz, że jesteś do dupy, a nie jesteś szary i nie dajesz sie nawinąć na rolke, to nie jesteś> ćwiczcie i nie ustawajcie bo rezygnacja z powodu zniechęcenia jest dla cieniasów 
, ale pomyślałem sobie że nie chce przecież rezygnować i takim wrodzonym baranim uporem chodziłem dalej chociaż nie sprawiało mi to wielkiej przyjemności. Oczywiście kryzys się skończył i znowu zacząłem kopać lepiej i bardziej sie koncentrowałem na treningach co sporo dobrego dało.Więc motto na dziś <Jeśli myślisz, że jesteś do dupy, a nie jesteś szary i nie dajesz sie nawinąć na rolke, to nie jesteś> ćwiczcie i nie ustawajcie bo rezygnacja z powodu zniechęcenia jest dla cieniasów 
