najpowazniejsza moja kontuzyja to kilkakrotna awaria prawego barku ( najpierw zapalenie stozka rotatorow, a pozniej naderwanie sciegien ), kazda spowodowana glupota
Wiadomo jak to jest na poczatku, kazdy sie stara bic rekordy itd., wiec ja kiedys, biorac 75 na serie polozylem sie pod 100 kg i rozwalilem sobie bark ( ale prawie wycisnalem

). Pozniej oczywiscie po rehabilitacji, jak juz bylo dobrze dalej robilem to samo i skutki bardzo podobne, do tego urazy na macie itd...
Teraz wiem, dlaczego tyle sie mowi o bezpieczenstwie, rozgrzewce, o tym, zeby rekordy byly na drugim planie a spokojny, regularny trening na pierwszym, o tym ze dokladne, techniczne powtorzenia z malym ciezarem daja wiecej niz nakladanie coraz wiecej talerzy...
Za swoja kontuzje zaplacilem tym, ze przed nia wazylem ok 82 kg przy wzroscie 179 cm, a teraz mam 184 wzrostu i waze 75... ale powolutku idzie do przodu i to mnie cieszy
Do tego doszlo prawie ze zalamanie psychiczne z powodu przerwy we wszystkich dziedzinach sportu, palenie fajek ( z ktorym do teraz walcze ), alkohol i ogolnie zalamka...
Dlatego mlodzi, pilnujcie sie, natury sie nie da oszukac, co ma urosnac, urosnie, ale na to trzeba czasu i konsekwencji w dzialaniu
