Niechce kozaczyc i cwaniakowac ale tak na tych "koksów" jedziecie ze musze cos wtrącic. Sam cwicze od 15 roku zycia(na siłowni oczywiscie, nie SW), na powaznie od 16 czyli ponad 4 lata, chcąc niechcąc musze sie przyznac ze bralem koks ale nie czuje sie napakowanym kretynem z tego powodu(moze dlatego ze nie bralem polskiej mieszanki meta+oma tylko duuuzo lepszy sprzęt). Nie trenuje sztuk walki,mam zamiar co prawda na boks sie zapisać ale to po wakacjach i jak sie będe wyrabial z nauką. Mam od Roku worek w chacie, i po prostu w niego nawalam po 2 godzinki dziennie(moze nie codziennie ale po siłowni zawsze jako trening aerobowy) i moze nie jestem Bobem Sappem czy jakims tam Crocopem, ale wiem jedno, siłownia i nabyta na niej
siła i masa(106kg) dają ogromną przewage w walce, do tego ten worek, techniki na nim nie nabiore niektorzy nawet mowia ze bez trenera zlych nawyków nabiore, ale wiem jedno, jak trafiam to zabijam,jestem moze wolny, nie znam sztuk walki(to znaczy chodzilem na zapasy pare latek hehe), ale jak złapie to niszcze,mialem solówke w czerwcu z jednym Karateką, kopnięcia mial mocne nawet przez garde czułem, wyłapalem pare strzałow, nie wiem na jakim poziomie gosc był ale machal nogami jak pająk,robił wrazenie, ale jak podszedł za blisko, wystarczylo ze zlapalem go za ręke i przyciągnolem do siebie,odpalilem mu JEDNĄ rakiete od razu zmiękł mi w ramionach, po prostu prawie zasną,chcialem jeszcze podniesc go i rzucic nim o ziemie ale juz nie bylo potrzeby(z 75kg wazyl to bałem sie ze okalecze ) Nie wierze w historie ze jeden gość rozwalił pięciu "koksów" Musiałby byc to Tyson na Amfetaminie i musial by sprawnie po kolei trafic chyba wszystkoch czysto w potylice. kazdemu kto trenuje sztuki walki proponuje w weekend (albo moze lepiej w srodku tygodnia to moze do weekendu juz sie pozbieracie) i powalczyc z pierwszym lepszym jak to mówicie "koksem" na bramce. Większość z nich niewie co to sztuki walki nawet, a zobaczycie jak mimo wszystko trudno wygrać z masą.
Zmieniony przez - Bahamut w dniu 2004-07-25 21:39:32