Mase miesniowa jaka mi jeszcze zostala wypracowalem 15-20 lat temu jak bylem nastolatkiem. Potem przez ponad 10 lat do teraz nie robilem ze soba nic tylko tylem. Najgorsza moja waga byla 103kg. W styczniu zmobilizowalem sie i zaczalem cos z soba robic. Nie mam za wiele czasu bo mam 2 prace i pracuje srednio 50-55 godzin tygodniowo. Ale postanowilem w koncu wrocic do podstaw. Postanowilem ze zjade z fatem dosc nisko, nizej jeszcze niz na zdjeciach, ktore dodalem, bo chcialbym potem zaczac mase, ale tylko pare kilo czystych miesni i potem to utrzymac na ladnym, niskim poziomie bf. Nie jestem sportowcem. Problem z barkiem jest miedzy innymi nastepstwem zlej postawy, garbilem sie, plus rotacja wewnetrzna barkow, glownie mysle od cwiczenia w przeszlosci klatki a zaniedbywania plecow. Bark a w sumie oba bolaly troche gdy zaczalem redukcje i zaczalem cwiczyc silowo. Potem, ponad 2 miesiace temu w pracy szarpnelo mi reke do tylu, czego nastepstwem bylo lekkie naderwanie wiezadel w barku. W chwili obecnej na usg wychodzi mi ze mam wiezadla cale ale mam
zapalenie kaletki podbarkowej. Dlatego nie cwicze na silowni, tylko raz na tydzien robie sobie nogi, ktore zaniedbywalem kiedys wiec na dobre mi to wyjdzie. Czekam na fizjoterapie a w miedzyczasie robie mobilizacje barkow, probuje cwiczenia na ciasnote barkowa, ktore powoli przynosza ulge i poprawe, oraz probuje lekkie cwiczenia ramion (biceps, triceps, troche barki, w granicach bolu) hantlami 3-4kg. Cardio za duzo nie robie, bo 4 dni w tygodniu w pracy robie po 25000 krokow. Wiem, ze powinienem doprowadzic ten bark najpierw do porzadku, ale czuje sie wysmienicie na zbilansowanej zdrowej diecie, nie chce tego przerywac. Ciezko mi bylo znalezc motywacje do rozpoczecia odchudzania, zajelo mi to lata doslownie. Plan mam taki ciagnac redukcje jeszcze z miesiac czy jakos tak, wejsc na zero i dac cialu sie zregenerowac, dojsc z barkami do ladu a potem powolutku sobie masowac jak juz bede sprawny.