Witam. W listopadzie 2017 roku na jednym z treningów uszkodziłem nadgarstek. Ćwiczyłem normalnie, zero bólu a na drugi dzień rano nie mogłem utrzymać w ręce szklanki z wodą. Zrobiłem sobie miesiąc, dwa i trzy i tak dalej przerwy od siłowni. W między czasie usg(nic nie wykazały) , rtg, kilka wizyt u różnych lekarzy itd. Nikt nic nie widział a nadgarstek dalej bolał. Byłem chyba u 3 czy 4 fizjoterapetów i każdy zgodnie mówił, że mam przykurcz mięśni pleców, karku i to taki konkretny. Zabiegów manualnych miałem już kilkanaście i dalej to samo. Po samych zabiegach puszcza mnie ładnie ale za dwa, trzy dni znowu boli. Momentami to te mięśnie mnie tak palą, że mam ochotę tam jakiś nóż wbić...
Na przykurcz mięśni brałem mydocalm, baklofen, sirdalud a w zastrzykach aglan i b12. Ogólnie nic nie pomaga.
Co polecacie na ten przykurcz mięśni ? Słyszeliście o czymś takim, żeby taki przykurcz trwał już tyle czasu. Oszczędzam się, od 7 miesięcy nie byłem na siłowni. Na manualną terapię będę chodził dalej ale chce sobie pomóc w domu żeby było szybciej. Czytałem coś o gorących kąpielach i rozciąganiu mięśni właśnie zaraz po tym.
Na przykurcz mięśni brałem mydocalm, baklofen, sirdalud a w zastrzykach aglan i b12. Ogólnie nic nie pomaga.
Co polecacie na ten przykurcz mięśni ? Słyszeliście o czymś takim, żeby taki przykurcz trwał już tyle czasu. Oszczędzam się, od 7 miesięcy nie byłem na siłowni. Na manualną terapię będę chodził dalej ale chce sobie pomóc w domu żeby było szybciej. Czytałem coś o gorących kąpielach i rozciąganiu mięśni właśnie zaraz po tym.

Krzysztof Piekarz
