Mam jedną z najgorszych możliwych sylwetek: jestem typu ektomorficznego z chudymi słabo wykształconymi mięśniami górnych partii ciała i jednocześnie dość sporym (relatywnie do wagi) brzuchem. Mam 179cm, ważę 79.5kg z czego skład mam mniej więcej: 19% tkanka tłuszczowa, 53% woda i mięśnie około 41%. Lat mam 37 i wcześniej tj w młodszym wieku nigdy nic nie ćwiczyłem bo zacząłem dosłownie w tym roku. Postępy w treningach widzę ale nie o tym tu chciałem pisać.
Mój zasadniczy problem polega na tym, że chciałbym zarówno schudnąć na brzuchu jak i rozbudować mięśnie u góry i nie wiem czy w ogóle jest to możliwe jednocześnie. ? Bo dieta na masę zakłada dużą podaż kalorii nawet i 3000 a dieta na odchudzanie wręcz przeciwnie. Jak więc tu wybrać jakieś sensowne optimum? Czy skupić sie tylko na budowie masy a później zrzucać tłuszcz czy może najpierw skupić sie na schudnięciu a później budować masę?
Co do diet no mam totalny mętlik w głowie sprzecznymi z soba informacjami: a konkretnie chodzi tu o paleo i nie-paleo. Wielu trenerów popiera dietę paleo, że jest genialna itd a z kolei inni twierdzą, że to nie węgle a tłuszcz powinno się ograniczyć do minimum nawet 5% całej podaży kalorii aby schudnąć.
I teraz ja po prostu durnieję... im więcej czytam tym mniej wiem co mam właściwie żreć. Czy chude białko z węglami czy białko z tłuszczem bez węgli?
Wyeliminowałem całkiem słodycze i browary no ale to za mało.
Ktoś mi może udzielić jakiejś sensownej wskazówki co najlepiej zrobić w moim przypadku?
Mój zasadniczy problem polega na tym, że chciałbym zarówno schudnąć na brzuchu jak i rozbudować mięśnie u góry i nie wiem czy w ogóle jest to możliwe jednocześnie. ? Bo dieta na masę zakłada dużą podaż kalorii nawet i 3000 a dieta na odchudzanie wręcz przeciwnie. Jak więc tu wybrać jakieś sensowne optimum? Czy skupić sie tylko na budowie masy a później zrzucać tłuszcz czy może najpierw skupić sie na schudnięciu a później budować masę?
Co do diet no mam totalny mętlik w głowie sprzecznymi z soba informacjami: a konkretnie chodzi tu o paleo i nie-paleo. Wielu trenerów popiera dietę paleo, że jest genialna itd a z kolei inni twierdzą, że to nie węgle a tłuszcz powinno się ograniczyć do minimum nawet 5% całej podaży kalorii aby schudnąć.
I teraz ja po prostu durnieję... im więcej czytam tym mniej wiem co mam właściwie żreć. Czy chude białko z węglami czy białko z tłuszczem bez węgli?
Wyeliminowałem całkiem słodycze i browary no ale to za mało.
Ktoś mi może udzielić jakiejś sensownej wskazówki co najlepiej zrobić w moim przypadku?
Krzysztof Piekarz
Tanita przy bfie z mojego avatara wskazywała 19% BF