Cześć,
Postanowiłem opisać Wam swój przypadek, bo wydaje mi się, że kilka wypowiedzi tutaj wymaga sprostowania.
Nie chcę się zbytnio rozpisywać, więc postaram się podawać tylko same konkrety...
Moje objawy sugerowały
niski poziom testosteronu (m.in. gino, osłabienie itd. itp.), więc podzieliłem się swoimi przypuszczeniami z lekarzem rodzinnym. Oczywiście w jego zakresie nie jest zlecanie badań na teścia, ale zlecił mi morfologię i TSH, a sam opłaciłem badanie teścia i estradiolu.
Teść wyszedł poniżej normy, a jakby było tego mało TSH wyszło znacznie powyżej (niedoczynność tarczycy).
Wizyta u endokrynologa, rozpoczęcie leczenia niedoczynności tarczycy i skierowanie na dokładne badania do szpitala (odnośnie niskiego poziomu teścia).
Tam wykonano mi masę badań, więc wypiszę tylko te najbardziej istotne w moim przypadku:
- teść 226,48 norma 241 - 827
- estradiol 34,71 [0 - 39,8]
- FSH 2,2 [1,4 - 18,1]
- LH 1,25 [1,5 - 9,3]
Wykonano także test LH-RH i tutaj na szczęście wszystko było OK. Co więc było nie tak? Nadmierna aromataza (przekształcanie testosteronu w estradiol). Na proces ten bardzo duży wpływ ma tkanka tłuszczowa. Im jej więcej, tym proces się nasila, w efekcie czego nadmiar estradiolu znacznie osłabiał wydzielanie gonadoliberyny w podwzgórzu, a jej niski poziom słabo pobudzał wydzielanie LH i FSH, a jak wiadomo niskie LH, to i niski teść. Rozwiązaniem okazał się clostilbegyt, który wybiórczo hamuje aktywację podwzgórzowych receptorów estradiolu. Dzięki temu podwzgórze "myślało", że hormonów jest za mało i zaczęło wydzielać więcej gonadoliberyny... co w efekcie końcowym powodowało wzrost teścia.
Jak więc widać, leczenie hypogonadyzmu clomidem sprawdza się tylko w przypadku nadmiernej aromatazy, a co najważniejsze clomid właściwie nie leczy, a tylko podnosi teścia i utrudnia łączenie estradiolu ze swoimi receptorami. Jeśli więc chcemy zlikwidować przyczynę niskiego teścia w takim przypadku, to musimy zredukować tkankę tłuszczową.
Ktoś mógłby zasugerować zastosowanie zamiast clomidu inhibitora aromatazy... no cóż sam się nad tym zastanawiałem i nie mam pojęcia dlaczego endokrynolodzy raczej ich nie stosują. Czy to wynika z potencjalnych skutków ubocznych, czy z tego, że mogłyby całkowicie zablokować aromatazę (estradiol wbrew pozorom jest nam facetom bardzo potrzebny), czy z jakiegoś innego powodu? Nie wiem, ale jeśli nie zapomnę, to przy następnej wizycie (za rok) u endokrynologa zapytam ;)