Mam do Was ogromna prosbe. Mianowicie u mnie w pracy praktycznie co posilek tocze dyskusje z kolega, ktory cwiczy na silowni od wielu lat, bardzo przestrzega diety, nie omija treningow, ma dobre wyniki. Abstrah**ac ze jego dieta nie jest zbyt roznorodna bo je praktycznie caly czas to samo ale niech bedzie jego wyniki mowia same za siebie. Problem pojawia sie ze kolega twierdzi ze niewazne co sie je i nie ma czegos takiego jak zdrowe jedzenie ze najwazniejsze sa mikro i makro skladniki. Dodatkowo twierdzi ze osoba jedzaca w McDonald’s przez 20 lat zachowujaca wszelkie proporcje i nie przekraczajaca zapotrzebowania kalorycznego, przyjmujaca witaminy z chemi bedzie tak „zdrowa” jak osoba siegajaca po „dobre” jedzenie czyli np. Nieprzetworzone, niechemiczne, pelnozierniste itd itd
Mam do Was ogromna prosbe. Mianowicie u mnie w pracy praktycznie co posilek tocze dyskusje z kolega, ktory cwiczy na silowni od wielu lat, bardzo przestrzega diety, nie omija treningow, ma dobre wyniki. Abstrah**ac ze jego dieta nie jest zbyt roznorodna bo je praktycznie caly czas to samo ale niech bedzie jego wyniki mowia same za siebie. Problem pojawia sie ze kolega twierdzi ze niewazne co sie je i nie ma czegos takiego jak zdrowe jedzenie ze najwazniejsze sa mikro i makro skladniki. Dodatkowo twierdzi ze osoba jedzaca w McDonald’s przez 20 lat zachowujaca wszelkie proporcje i nie przekraczajaca zapotrzebowania kalorycznego, przyjmujaca witaminy z chemi bedzie tak „zdrowa” jak osoba siegajaca po „dobre” jedzenie czyli np. Nieprzetworzone, niechemiczne, pelnozierniste itd itd.
Z mojej strony staram sie wyjasnic ze to co jemy ma ogromny wplyw na cala gospodarke organizmu i to nie sa wazne tylko liczby i zawartosci ale calosc skladnikow rowniez tych chemicznych ktore moga powodowac, gorsze trawienie, gorsze przyswajanie itd. Zjedzenie makaronu z zupki chinskiej nie bedzie mialo tego samego efektu mimo ze weglodowodany moga byc podobne do np. Dzikiego ryzu i nie mowie juz tylko o indexie glikemicznym. Kolega twierdzi ze niewazne co jemy wyniki beda indentyczne wystarczy zachowac proporcje (cos w tym moze byc ale wyniki watpie czy beda „identyczne”)
Ja wyjasniam to w sposob laicki moze dlatego nie potrafie przekonac go ani grupki osob ktora przyklaskuje ze „skoro ma dobre wyniki” to znaczy ze ma racje.
Czy ktos z Was moglby w jakis zwiezly i przystepny sposob wyjasnic koledze dlatego to co mowi nie jest prawda i bardzo jest wazne CO sie ja a nie tylko w jakich proporcjach sie je?
Mam do Was ogromna prosbe. Mianowicie u mnie w pracy praktycznie co posilek tocze dyskusje z kolega, ktory cwiczy na silowni od wielu lat, bardzo przestrzega diety, nie omija treningow, ma dobre wyniki. Abstrah**ac ze jego dieta nie jest zbyt roznorodna bo je praktycznie caly czas to samo ale niech bedzie jego wyniki mowia same za siebie. Problem pojawia sie ze kolega twierdzi ze niewazne co sie je i nie ma czegos takiego jak zdrowe jedzenie ze najwazniejsze sa mikro i makro skladniki. Dodatkowo twierdzi ze osoba jedzaca w McDonald’s przez 20 lat zachowujaca wszelkie proporcje i nie przekraczajaca zapotrzebowania kalorycznego, przyjmujaca witaminy z chemi bedzie tak „zdrowa” jak osoba siegajaca po „dobre” jedzenie czyli np. Nieprzetworzone, niechemiczne, pelnozierniste itd itd.
Z mojej strony staram sie wyjasnic ze to co jemy ma ogromny wplyw na cala gospodarke organizmu i to nie sa wazne tylko liczby i zawartosci ale calosc skladnikow rowniez tych chemicznych ktore moga powodowac, gorsze trawienie, gorsze przyswajanie itd. Zjedzenie makaronu z zupki chinskiej nie bedzie mialo tego samego efektu mimo ze weglodowodany moga byc podobne do np. Dzikiego ryzu i nie mowie juz tylko o indexie glikemicznym. Kolega twierdzi ze niewazne co jemy wyniki beda indentyczne wystarczy zachowac proporcje (cos w tym moze byc ale wyniki watpie czy beda „identyczne”)
Ja wyjasniam to w sposob laicki moze dlatego nie potrafie przekonac go ani grupki osob ktora przyklaskuje ze „skoro ma dobre wyniki” to znaczy ze ma racje.
Czy ktos z Was moglby w jakis zwiezly i przystepny sposob wyjasnic koledze dlatego to co mowi nie jest prawda i bardzo jest wazne CO sie ja a nie tylko w jakich proporcjach sie je?
Krzysztof Piekarz