cze. mam pewne pyt., a właściwie problem. studiowanie forum sfd zainspirowało mnie wreszcie do zajęcia się własną kondycją. zapoznałem się z podstawami treningu, zainwestowałem w podręczny sprzęt (drążek, ekspander, hantle 2 x 6 kg, itp). ćwiczę teraz od kilku dni z olbrzymim zapałem, jak to nowicjusz, właściwie bez ładu i składu, bardziej się bawię tym "żelastwem", niż prowadzę systematyczny trening, rozumiecie jak to na początku...
ale przechodząc do sedna sprawy - po różnych ćwiczeniach na górną część ciała - pompki, podciaganie na drążku, ćwiczenia hantlami czuje ból w mostku, na wysokości serca - jak jakby "rozrywało". jak myślicie, czy to zwykłe przemęczenie nie nawykłego do takiego traktowanie szkieletu czy może przejaw czegoś poważniejszego. a może to serce mnie boli, sam już nie wiem :(. pzdr., prosze o odpowiedź.
ale przechodząc do sedna sprawy - po różnych ćwiczeniach na górną część ciała - pompki, podciaganie na drążku, ćwiczenia hantlami czuje ból w mostku, na wysokości serca - jak jakby "rozrywało". jak myślicie, czy to zwykłe przemęczenie nie nawykłego do takiego traktowanie szkieletu czy może przejaw czegoś poważniejszego. a może to serce mnie boli, sam już nie wiem :(. pzdr., prosze o odpowiedź.

Krzysztof Piekarz
