Witam.
Jestem tu nowy, nie wiem czy w dobrym dziale i na właściwym forum piszę, ale "kto pyta, nie błądzi" :)
Jestem ogólnie zdrowym i sprawnym mężczyzną. Od czasu do czasu chodziłem (bo teraz po jak się dziecko urodziło to czasu nie ma) na siłownię, ale raczej dla własnego samopoczucia, bez planów treningowych. Chodzę sporo po górach. I właśnie o to mi chodzi. Chciałem się przygotować do zrobienia Głównego Szlaku Beskidzkiego na jeden raz. Wychodzi tego 520 km. Robi się to zazwyczaj w mniej więcej 20 dni (są i tacy, co "wybiegali" to w 6, ale to już lekka przesada). Nie jest to żadne "wow", ale jednak trzeba mieć trochę hartu ducha, żeby maszerować w deszczu i słońcu, z pęcherzami na nogach czy odwodnieniem. Chciałem się przygotować wytrzymałościowo/kondycyjnie, ale nie chodzi mi tutaj o klasyczne rozumienie, bo z tym nie mam problemów, zdarzały mi się wędrówki 50 km dziennie i nie było problemów. Chodzi mi o to, że jak to będzie drugi/trzeci/czwarty dzień pieszej wędrówki to już mogą siadać powoli stawy, a organizm może być ogólnie wyczerpany. I o to mi chodzi, żeby wytrzymać te 20 dni morderczego wysiłku pod rząd. Jak się przygotować? Jakieś specjalne ćwiczenia? Z góry dzięki :)
Pozdrawiam
Jestem tu nowy, nie wiem czy w dobrym dziale i na właściwym forum piszę, ale "kto pyta, nie błądzi" :)
Jestem ogólnie zdrowym i sprawnym mężczyzną. Od czasu do czasu chodziłem (bo teraz po jak się dziecko urodziło to czasu nie ma) na siłownię, ale raczej dla własnego samopoczucia, bez planów treningowych. Chodzę sporo po górach. I właśnie o to mi chodzi. Chciałem się przygotować do zrobienia Głównego Szlaku Beskidzkiego na jeden raz. Wychodzi tego 520 km. Robi się to zazwyczaj w mniej więcej 20 dni (są i tacy, co "wybiegali" to w 6, ale to już lekka przesada). Nie jest to żadne "wow", ale jednak trzeba mieć trochę hartu ducha, żeby maszerować w deszczu i słońcu, z pęcherzami na nogach czy odwodnieniem. Chciałem się przygotować wytrzymałościowo/kondycyjnie, ale nie chodzi mi tutaj o klasyczne rozumienie, bo z tym nie mam problemów, zdarzały mi się wędrówki 50 km dziennie i nie było problemów. Chodzi mi o to, że jak to będzie drugi/trzeci/czwarty dzień pieszej wędrówki to już mogą siadać powoli stawy, a organizm może być ogólnie wyczerpany. I o to mi chodzi, żeby wytrzymać te 20 dni morderczego wysiłku pod rząd. Jak się przygotować? Jakieś specjalne ćwiczenia? Z góry dzięki :)
Pozdrawiam
Krzysztof Piekarz