Cieszę się, ze mogłem pomóć w kwestii metodologii, choć nie widzę śladu wykłądu, a jedynie lakoniczną wzmiankę
Sądzę jednak że w penwych kwestiach się nie zrozumieliśmy.Niegdzie nie napisałem, zę białka roślinne i zwierzęce są sobie równe pod wzgledem wartościo odżywczej, a o weganizmie w ogóle nie wspomniałem (ani o 24kcal / 1g białka). Praktyka polegajaca na przypisywaniu adwersarzowi poglądów których nie przejawia, a nastepnie odnoszenie się do nich to trochę rozmowa z samym sobą nie uważasz?
Wyjąsnie może tę kwestię dokładniej. Otóż chociaż białka roślinne zazwyczja nie są równie wartościowe co białka zwierzęce to pewna wartość posiadają (i nie zawsze jest ona niska, a jedynie niższa - niż białek zwierzęcych). Żeby ich nie wliczać do spożycie dziennej puli protein musiałyby mieć wartosć zerową, a tak nie jest (chyba się zgodzisz). W w tym miejscu można byłoby w zasadzie uciąć dyskusję wskazując na brak logiki w Twoim sposobie myślenia.
Można jednak temat pociągnac dalej,
W praktyce dodanie białka zwierzęcego do roślinnego pozwala otrtzymać białko komplementarne, czyli - pełnowartościowe. Łatwo to sprawdzic posługujac się chocby szkolną metodą WAO. Oczywiście nie zawsze jest tak, ze połaczenie białka roślinnego i zwierzęcego daje białko lepsze jakościowo niż samo
białko zwierzęce, ale - nieraz się tak zdarza. Wystarczy zerknac na aminogram posiłku skłądajacego sięz płątków owsianych i serka wiejskiego (finalny aminogram może być istotnie lepszy niż samej kazeiny). W każdym bądź razie dodajac białka roślinne do zwierzęcych zwięskzasz pulę aminokwasó w tym również aminmokwasów egzogennych. Skoro organizm je wchłania i wykorzystuje w procesach syntezy, to dlaczego należałoby to pomijać?
Wchodząc w takie rozważania warto patrzeć holistycznie, a nie fragmentarycznie. Liczy się sumaryczny aminogram (posiłku, jadłospisu) i tyle. A jeśli dodanie białek roślinnych do diety (dodanie, a nie oparcie na nich całego menu) nie sprawia, że skład aminokwasowy staje sie istotnie gorszy, to niewliczanie owych białek do bilansu - jest szkolnym błędem. Osoby, które nie wliczają owych protein - mylą się.
Warto wziac jeszcze jeden aspekt pod uwagę. Metabolzim aminokwasów zachodzący w ustroju przebiega z uwolnieniem toksycznego amoniaku, który musi być zneutralizowany do mocznika. Wydajnosć enzymów zajmujących się tym procesem jest tymczasem ograniczona. Badania naukowe wskazują, że przekraczanie pułapu spożycia białka wynoszącego około 4g / kg m.c. może być w tym konstekscie już problemem powodujac wzrost stezenia amoniaku. Zakładajac hipotetycznie przykłąd diety z 30% udziałem białka roślinnego i spożyciem białka zwierzęcego na pozimie 3g / kg m.c. stawarza już pewne zagrożenie (daje bowiem ponad 4g na kg m.c.). Tymczasem w praktyce, biorąc pod uwagę zwyczaje żywieniowe niektórych osób łatwo wyobrazić sobie dietę w której spożycie białak roślinnego wynosi nawet do 50% dziennej puli protein. Majac to na uwadze można stwierdzić, ze doradzanie im by nie wliczali białek roślinnych jest działaniem na ich szkodę.
Rozumiem, ze opierasz sięna doświadczeniach swoich i swoich kolegów po fachu. Tyle, ze nie ma to za dużej mocy w tej dyskusji. Takze mógłbym bowiem powiedzieć, że opieram się na doświadczeniach swoich i swoich kolegów (a jako dietetyk przygotowuję m.in. sportowców klasy mistrzowskiej, medalistów olimpijskich, i mam doświadczenie z utytułowanym,i zawodnikami dyscyplin siłowych). Tyle, że co to zmienia? Fakt jest faktem i tyle. Gdybym miał się opierać na praktykach powielanych bzdurnie niekeidy przez sportowców, to bazując np na zwyczajach Giorgio de Luca zalecałbym zawodnikom palenie papierosów...
Zdr
Zmieniony przez - faftaq w dniu 2014-07-10 13:03:42