Serwus!
Jako, że ostatnimi czasy (latami) czuję się gorzej zrobiłem sobie badania testosteronu (za namową psychologa). Dodam, że mam 35 lat.
Testosteron 3,18 ng (norma 2,80-8,00)
Testosteron wolny 11,6 pg/ml (norma 8,9-42,5);
Innych badań nie robiłem. Udałem się z tymi badaniami do endokrynologa. Po obejrzeniu przezeń badań usłyszałem tylko "nie każdy mężczyzna musi mieć wysoki testosteron". I zapisał mi "Vigantoletten 1000". Co bym poczuł się lepiej. Po 3 miesiącach nic się nie zmieniło.
Moje dotychczasowe objawy były (i są) takie:
- totalną depresję,
- przybieranie tkanki tłuszczowej,
- zanik mięśni i kondycji. Nie jestem sportowcem więc nie potrafię tego dokładnie określić (zapalony motocyklista i nic poza tym). Być może w tym wieku przybywa się 2 kg tłuszczy na rok... nie wiem ),
- zanik libido,
- coraz większe problemy z pamięcią (pewnie nie zapamiętam, że to napisałem ;) ,
- zalewa mnie gorący pot przy "zimnych" stopach i dłoniach,
- brzuszek jak u 60-latka,
- i co najważniejsze, totalna NIEMOC. Nie jestem w stanie nic robić. Najchętniej nie wstawał bym z łóżka a przez cały dzień.
Problemy psychologiczne nie wchodzą w grę. Uczęszczałem do psychologa przez dłuższy czas . Zalecił mi zrobienie testów na poziom testosteronu... I to zrobiłem.
Opadam już z sił. Jestem wrakiem człowieka. Totalna odwrotność "mnie" sprzed 10 laty.
Żyję by przeżyć dzisiejszy dzień.
Kufa, jestem skłonny robić sobie zastrzyki, aplikować czopki, głaskać się po głowie. Byle pomogło.
Co polecacie? Jakich lekarzy polecacie (Warszawa i okolice)?
Nie chcę znów dostać recepty na witaminy. Chcę znów być uśmiechniętym i radosnym człowiekiem jak kiedyś. No może częścią jego :]
Zmieniony przez - 1001001 w dniu 2014-04-30 02:09:21
Jako, że ostatnimi czasy (latami) czuję się gorzej zrobiłem sobie badania testosteronu (za namową psychologa). Dodam, że mam 35 lat.
Testosteron 3,18 ng (norma 2,80-8,00)
Testosteron wolny 11,6 pg/ml (norma 8,9-42,5);
Innych badań nie robiłem. Udałem się z tymi badaniami do endokrynologa. Po obejrzeniu przezeń badań usłyszałem tylko "nie każdy mężczyzna musi mieć wysoki testosteron". I zapisał mi "Vigantoletten 1000". Co bym poczuł się lepiej. Po 3 miesiącach nic się nie zmieniło.
Moje dotychczasowe objawy były (i są) takie:
- totalną depresję,
- przybieranie tkanki tłuszczowej,
- zanik mięśni i kondycji. Nie jestem sportowcem więc nie potrafię tego dokładnie określić (zapalony motocyklista i nic poza tym). Być może w tym wieku przybywa się 2 kg tłuszczy na rok... nie wiem ),
- zanik libido,
- coraz większe problemy z pamięcią (pewnie nie zapamiętam, że to napisałem ;) ,
- zalewa mnie gorący pot przy "zimnych" stopach i dłoniach,
- brzuszek jak u 60-latka,
- i co najważniejsze, totalna NIEMOC. Nie jestem w stanie nic robić. Najchętniej nie wstawał bym z łóżka a przez cały dzień.
Problemy psychologiczne nie wchodzą w grę. Uczęszczałem do psychologa przez dłuższy czas . Zalecił mi zrobienie testów na poziom testosteronu... I to zrobiłem.
Opadam już z sił. Jestem wrakiem człowieka. Totalna odwrotność "mnie" sprzed 10 laty.
Żyję by przeżyć dzisiejszy dzień.
Kufa, jestem skłonny robić sobie zastrzyki, aplikować czopki, głaskać się po głowie. Byle pomogło.
Co polecacie? Jakich lekarzy polecacie (Warszawa i okolice)?
Nie chcę znów dostać recepty na witaminy. Chcę znów być uśmiechniętym i radosnym człowiekiem jak kiedyś. No może częścią jego :]
Zmieniony przez - 1001001 w dniu 2014-04-30 02:09:21
Krzysztof Piekarz