Witam Was gorąco. Dzisiaj dzień był bardzo aktywny basen rano i wieczorem oczywiście z przerwą na wielogodzinny spacer połączony z akcją żywieniową
Wysiłek odcisnął piętno na naszej korze mózgowej i poszliśmy zjeść rybkę w przybytku, którego nazwa brzmi SHERATON. Fakt jedzenie pyszne z zacięciem kuchni molekularnej i tak pyszny okoń morski z małżami, zielony sos szafranowy i ryż a na deser mus gruszkowy. Bez musu
ładnie wygląda ale jak na mus to spodziewałam się zupełnie innej formy
. Wszystkie dania oznaczone jako FIT. Po obiadku Firefitx2 szt. i powrót do bazy matki. I to szybki powrót
. Możecie się domyślać jak małże przepytały moje jelita
.

Wysiłek odcisnął piętno na naszej korze mózgowej i poszliśmy zjeść rybkę w przybytku, którego nazwa brzmi SHERATON. Fakt jedzenie pyszne z zacięciem kuchni molekularnej i tak pyszny okoń morski z małżami, zielony sos szafranowy i ryż a na deser mus gruszkowy. Bez musu
ładnie wygląda ale jak na mus to spodziewałam się zupełnie innej formy
. Wszystkie dania oznaczone jako FIT. Po obiadku Firefitx2 szt. i powrót do bazy matki. I to szybki powrót
. Możecie się domyślać jak małże przepytały moje jelita
.



. Mieliśmy w planach obiadek i zatrzymaliśmy się w dziwnej knajpce na rybie. Ponoć to był dorsz ale przypominał w smaku zupełnie nic. Po drugim kęsie wyszliśmy. Dlaczego po drugim kęsie? Bo po pierwszym nie wierzyłam w to co miałam w ustach i musiałam się tylko upewnić. To cud, że jeszcze takie "jedzenie" jest podawane na jednej z głównych turystycznych trajektorii



Eleganckie potrawy, świetne