Uzasadnię może jeszcze dlaczego jest aż 6 posiłków.
Otóż moim problemem z nadwagą było ..... obżarstwo.
Jadłem za dużo co rozpychało mi żołądek.
Po wizycie u dietetyka i szczegółowym pomiarze tkanek w moim
organizmie wyszło, że tak na prawdę tej tkanki tłuszczowej - jak na ilości jedzenia jakie pochłaniałem - nie ma aż tak dużo. Większość z tego była bowiem spalana w procesie realizacji dnia codziennego. Dodajmy, że bardzo długiego dnia. Bowiem zaczyna się on o godz. 4:45 rano i kończy się często grubo po 22:00 I tak 5 razy w tygodniu + sobota od 5:00 do 14:00 w pracy. Wolna jest dopiero niedziela, którą warto jest pożytkować na odpoczynek.
Stąd zasadność 6 posiłków. Mają być mniejsze objętościowo i na tyle kaloryczne, żeby systematycznie gubić wagę.
Dlatego w moim przypadku zmniejszenie ilości posiłków do np. 5 lub mniej z zachowaniem kaloryczności nie może wchodzić w grę bo wrócę do punktu wyjścia i .... otyłość brzuszna znów wróci.