Witam, z tego co zrozumialem chodzi o zahartowanie= wzmocnieniu piesci. Jest kilka szkol, jedna wersja: bierzemy sobie doniczke ladujemy tam piach i naparzamy, pozniej zastepujemy piach czyms twardszym (w miare uplywu czasu i wzmocnienia), zamiast na ziemi najlepiej zrobic cos takiego na sciane, zeby mozna bylo uderzac w plaszczyznie poziomej. Wlasciwie to w zalozeniu chodzi o wytworzenie warstwy okostnej , a okostna wylewa sie w przypadku urazow kosci. Tak wiec mozna naparzac w sciane (niezbyt gruba, posiadajaca jakas sprezystosc i jednoliota powierzchnie, a nie w lity beton albo z jakimis wypustkami) w malej odleglosci i z mala sila (na tyle zeby czuc bol- a wiec oznaka pewnej kontuzji), kilkanascie powtorzen, przerwa i znowu (po skonczeniu to musi bolec, ale nie do tego stopnia zebysmy sobie cos polamali), stopniowo zwiekszamy sile uderzen(ale to z czasem...). Czestotliwosc cwiczenia to tak 3-4 sesje raz na dwa dni. Uderzamy powierzchnia piesci ktora chcemy wzmocnic. Do tego dla relaksu
pompki na kosciach (dywan, wykladzina, terakota)(tez wzmacniaja, ale dotyczy raczej sytuacji, gdy przyjmujemy uderzenie, po szczegoly zglosic sie do jakiegos znajomego medyka). Aha,lepiej zrobic rozgrzewke na poczatku.
Pozdrawiam