Dostałam od doktorki pozwolenie na powrót do ćwiczeń
Co prawda nie do końca jeszcze wszystko jest w porządku, wisi nade mną widmo naprawczej operacji ale wracam. Od dwóch dni ćwiczę, żadne cuda, bo po 3 miesiącach nic nie robienia ciało odmawia współpracy. Przytyłam i to na pewno tylko tłuszcz. Waga w granicach 61,5 kg. Jutro zrobię dokładne pomiary. Zaczęłam program BR Jillian, póki co na tyle mnie stać, z obciążeniem 2 kg, nawet czasem i te kg były za ciężkie. Ćwiczę póki co delikatnie, jest we mnie obawa o szwy i o bliznę, taka bardziej irracjonalne no ale jest. Bałam się, że wogóle nie będę mogła ćwiczyć bo miałam zabieg laminektomi na trzech poziomach, ale doktorka mnie uspokoiła, że kręgosłup jest stabilny i mam się nie martwić. Guz na szczęście był niezłośliwy. Jednynym jego objawem u mnie było wysiłkowe nietrzymanie moczu, często przy bieganiu lub przy skośnych pajacach popuszczałam, ale nie widziałam w tym nic złego, bo urodziłam 2 dzieci. Dopiero pani doktor mnie naprostowała, że przy cc nie ma nietrzymania moczu. Na szczęście to już za mną. Naprostowałam sobie również głowę. Nie
chcę być szczupła, chcę być fit i pracować nad mięskiem. Nie wiem kiedy prawdziwy trening siłowy będzie możliwy, ale muszę zacząć coś robić bo zwariuję
Będę mega wdzięczna gdy ktoś zajrzy i doradzi co i jak.
Miskę sobie ustawiłam na 1500 kcal 30B/40W/30T
Zrzut z ostatnich dwóch dni
A i umówiłam się do fizjo, bo okazało się, że ból który mnie wygnał do ortopedy to najprawdopodobniej zwichnięty staw krzyżowo-biodrowy. Idę się nastawiać, wogóle czuję, że moja postawa jest niedobra
