Witam serdecznie, mam na imię Tomek i mam 22 lata. Otóż chodzi o pływanie, jak w temacie. Gdy byłem młodziutki chodziłem na basen, jak każdy prawię, lecz miałem "wypadek" na basenie, przestraszyłem się, zaprzestałem chodzić. Od 2 miesięcy zacząłem chodzić, na początku około 10 lekcji ze "znajomym ratownikiem", ale teraz już go nie ma i muszę sam chodzić. Żabką jakoś udało mi się, coś już tam pływam, ale kraulem jest mi bardzo bardzo ciężko, z wybicia od ściany przepłynę może pół długości basenu, nie fajnie ;/ Co mogę powiedzieć na temat tego jak to wygląda - strasznie tak chaotycznie to robię, męczę się niesamowicie, z oddechem mam problem bo mimo że go biorę to i tak zaraz czuję że go nie mam ;/ Czuję też jak nogi mi strasznie się męczą, a staram się mieć jak najbardziej wyprostowaną sylwetkę by unosiły się do góry.
Nie mam za bardzo możliwości finansowych zapisać się na jakąś szkółkę itp, jedynie co to mogę z kolegami chodzić , ale wiadomo, oni nie nauczą.
Czy mógłby ktoś poradzić ile razy w tygodniu chodzić, jakie ćwiczenia wykonywać, co robić by polepszyć to. Chcę osiągnąc 50m w max 1:30.
Zaczynając swoją przygodę , w ogóle bałem się wody, teraz już sam chodze i pływam (próbuję). Czy chodzenie regularnie, próbowanie tego kraula i próbowanie, oswajanie się jakoś z tą wodą mi pomoże ?
Prosze o pomoc :)
Nie mam za bardzo możliwości finansowych zapisać się na jakąś szkółkę itp, jedynie co to mogę z kolegami chodzić , ale wiadomo, oni nie nauczą.
Czy mógłby ktoś poradzić ile razy w tygodniu chodzić, jakie ćwiczenia wykonywać, co robić by polepszyć to. Chcę osiągnąc 50m w max 1:30.
Zaczynając swoją przygodę , w ogóle bałem się wody, teraz już sam chodze i pływam (próbuję). Czy chodzenie regularnie, próbowanie tego kraula i próbowanie, oswajanie się jakoś z tą wodą mi pomoże ?
Prosze o pomoc :)
Krzysztof Piekarz