flo55bo nie interesuje mnie jakos specjalnie zywienie od strony teorii[...]
To bardzo źle, że Cię nie interesuje, bo to właśnie TEORIA, jest podstawą tego, w czym tak uparcie węszysz.
TEORIA w naukach biomedycznych nie jest oparta na dywagacjach bezpodstawnych, ale w pierwszej kolejności na badaniach obserwacyjnych, w przypadku człowieka - obserwacyjnych badaniach epidemiologicznych na populacjach liczących tysiące, ba, dzisiątki, jak nie setki tysięcy osób w różnym wieku.
Wiesz, co jest Twoim problemem? Niesamowita podatność na manipulację ze strony mediów. Wybierasz selektywnie to, co Ci pasuje, najlepiej, żeby miało to powiązanie ze strasznymi chorobami, a jeszcze lepiej - prognozą zagłady ludzkości
IGF-1 w mleku? No i co z tego? Węszysz w kierunku raka, bo się jakieś tam przesłanki pojawiły gdzieś tam. A wiesz, co to i co robi ten IGF-1? Nie sądzę. To na przykład czynnik neurotroficzny odpowieszialny za procesy mające na celu podtrzymywanie życia neuronów. Blokuje atrofię mięśniową, działa ochronnie na komórki chrząstki, aktywuje osteocyty i co najważniejsze: jest mediatorem dla ludzkiego hormonu wzrostu.
Ta gadka o raku i mleku do spekulacje. Owszem, istnieje korelacja pomiędzy zapadalnością na raka prostaty i jajnika a spożyciem nabiału, ale odwrotna korelacja pomiędzy spożyciem nabiału a zapadalnością na raka jelita grubego. No powiedzmy, te 2 pierwsze są hormonozależne, więc można obwiniać hormony krowie, ale raki piersi też są hormonozależne, a dane o korelacji są sprzeczne.
Istotne jest tutaj to, że pierwszy przypadek dotyczy produktów pełnotłustych; więc prawdopodobnym jest, że coś, co może (może!) indukować czy stymulować rozwój nowotworu jest substancją rozpuszczalną w tłuszczu. IGF-1 jest białkiem hydrofilowym (lubi wodę i nie lubi tłuszczu)- ma receptory na błonach komórkowych.
Ludy Kaukazu słyną z długowieczności (wiek 100 lat nikogo nie dziwi), a mleko należy do podstaw ich diety.
Słyszałaś powiedzenie: "pij mleko, rób przysiady i zbieraj kasę na nowe gacie"? Dawno temu, wśrod kulturystów popularny był program treningowy zwany "przysiady i mleko" (“
Squats and Milk”) bo wierzono (słusznie zresztą), że mleko ma działanie anaboliczne* Okazuje się, że ma, być może dzięki zawartości IGF.
*Już to widzę histerię w tym dziale pt. "Nie pij mleka, bo od tego uda rosną"
Jak to mówią - dziennikarz: największy przyjaciel, ale i największy wróg naukowca

Nic tak nie manipuluje opinią publiczną niż chwytliwe nagłówki o raku i innych paskudnych chorobach, a jeszcze lepiej o odchudzaniu
...
Co do witaminy D - ja nie będę dawać serii wykładów przez semestr czy dwa, bo krócej się nie da.
Jeśli naprawdę interesują Cię fakty, a nie sensacje, kup sobie obiektywny, porządny podręcznik, np.
http://link.springer.com/book/10.3920/978-90-8686-765-3/page/1
Jeszcze o tym rzekomo "niemożliwym" zatruciu witaminą D:
- wspomniane przeze mnie niemowlęta w UK: śr. 4.000IU ed (= 'marne- 100ug ed)
- przykład z US- hiperwitaminoza D, 56 pacjentów hospitalizowanych, w tym 2 zgony, dawka dzienna niemożliwa do ustalenia (pochodziła z suplementów i uwaga: foryfikowanego mleka), podobnie jak przypadki, które do żadnej placówki nie trafiły.
Jak widać nic nie jest takie piękne jak się wydaje.
Dosis facit venenum czy to w przypadku mleka, mięsa, szpinaku [...], suplementów, leków czy arszeniku.
A te wszystkie "człowiek nie jest przystosowany do jedzenia bla-bla-bla [...]". Szkoda, że mądrzące się głowy spoglądające w z nostalgią w czasy, kiedy Homo sapiens latali bez majtek z dzidą w ręce pomijają w swych peanach ku czci mięsa i jagód coś zwanego ewolucją. Skoro w przeciągu 20.000 lat mózg człowieka zmniejszył się o objętość równą objętości piłki tenisowej, to jego bebechy nie mogły zmienić upodobań od czasów kiedy kurczące się mózgowia zamieniły dzidy na grabki i pastusze kijki?
Zmieniony przez - Martucca w dniu 2013-10-22 09:25:10